33 spotkanie z cyklu „Zmysły Sztuki” juz za nami…

Wrzesień 21, 2015

PraceCo jeszcze gwarantuje spotkanie na wysokim poziomie? Społeczność zbudowana wokół wydarzenia, bo wówczas osoby, które uczestniczą w spotkaniu są rzeczywiście zainteresowane, czujne, aktywne i czerpią z możliwości bezpośredniego obcowania z twórczymi ludźmi.

Na każdym spotkaniu z cyklu „Zmysły Sztuki” można dowiedzieć się czegoś nowego, odkryć nieznane obszary, obudzić lub rozbudzić w sobie zainteresowania, pasje, a przede wszystkim zrozumieć skąd twórcy czerpią inspirację, jak wygląda ich warsztat twórczy, co łączy czasem zupełnie różne dziedziny sztuki, jak twórcy odnajdują się w świecie komercji.

Nasi goście – Anna Halarewicz i Janusz Tylman – wydają się być tak różni, a jednak nie znalazło się wiele podobieństw, zaczynając od bardzo sympatycznej strefy życia, czyli kotów. Kot Ani – Absynt – ma swój udział w jej twórczości, bo towarzyszy jej często w akcie tworzenia. A to przejdzie przez płótno, a to strąci coś ogonem. Kotka Janusza – Luteńka – cierpliwie słucha, kiedy Janusz ćwiczy albo pisze muzykę, a niektóre utwory lubi bardziej niż inne, co okazuje w sposób czytelny dla Janusza.

Skoro o muzyce mowa, to zupełnie zrozumiałe i naturalne jest, że towarzyszy Januszowi. Pianista musi codziennie ćwiczyć, grać czasem nudne wprawki, gamy, pasaże itp. (ciekawe, co Luteńka na to?), bo przerwy w grze powodują pogorszenie techniki. Ogromną pasją Janusza jest żeglowanie, więc zadbał o to, by na jachcie znalazł się instrument. Kiedy opowiadał o grze na jeziorach, wyobraziłam sobie, jak miły może być wieczór na przystani, kiedy po wodzie niesie się muzyka…

Muzyka także stale towarzyszy Ani Halarewicz, ale co ciekawe, kiedy tworzy akwarele, słucha wiadomości. Wówczas inspiruje ją słowo, batalie polityczne, dyskusje społeczne, reportaże, jak np. o Czarnobylu, co znalazło odzwierciedlenie np. w „radioaktywnej” pracy prezentowanej w Oficynie Kuchennej. Wielką i trwającą od kilku już lat inspiracją jest pokaz mody Alexandra McQueena z 2009 roku. Wybiegiem dla modelek było wówczas wysypisko śmieci – połączenie piękna z brudem, nowego z odpadkami, zniszczeniem, przemijaniem… post apokalipsa. Anię fascynuje i intryguje „ładność”, uśmiech na pokaz. Z jednej strony kobiety, które tworzy na płótnie czy na ilustracjach są zjawiskowo piękne, tajemnicze, o magnetycznym spojrzeniu – trochę takie jak ich autorka, a jednocześnie mają w sobie ogrom smutku. Na obrazach postaci są niezwykle precyzyjne, kreska przywodzi na myśl grafikę, z której Ania się wywodzi, czy idąc dalej w skojarzeniu – geometrię, matematykę, co może wynikać ze związku Ani z naukami ścisłymi.

I tu pojawia się temat matematyki. Jak mówi Janusz Tylman, matematyka nadaje muzyce porządek przebiegu, bez niej powstałby chaos. Istnieją oczywiście tacy, którzy nie przestrzegają żadnej formy, stawiają sobie za cel łamanie zasad. Czy wiecie, co oznacza preparowanie fortepianu czy preparowanie dźwięku? Kto był na spotkaniu, ten wie ;) A widzieliście zapis nutowy bez nut, ale za to z odnośnikami do przypisów, gdzie znajduje się instrukcja, jak grać?
Powstało tak dużo utworów muzycznych, że współczesny kompozytor musi mieć ogromną wiedzę, żeby nawet mimowolnie nie popełnić plagiatu. Nie chodzi nawet o same dźwięki, ale o melodię, rytm, harmonię. W Polsce prawo autorskie nie jest aż tak restrykcyjne jak np. w USA, ale i tak trzeba się pilnować, sprawdzać, pytać innych, czy nie słyszą w tym, co skomponowaliśmy czegoś, co już wcześniej powstało. Janusz przytoczył słowa Witolda Lutosławskiego, który mówił, że dobry kompozytor dużo wyrzuca do kosza. Im więcej wyrzuca, tym lepszym jest kompozytorem.
Ania Halarewicz też dużo wyrzuca. Urządza nawet rytualne darcie papieru, a płótna zamalowuje. I to, co w muzyce można nazwać preparowaniem dźwięków, czyli np. wydobywanie dźwięków z fortepianu poprzez uderzanie dziwnymi przedmiotami w struny, u Ani objawia się poszukiwaniem nowych narzędzi malarskich. Ania mówi o sobie, że jest „międzytechnikalna”, łączy, miesza, a narzędzie wychodzi po drodze, czy jest to patyk, zaostrzona końcówka pędzla, skarpetka, a nawet tusz i piórko nietypowo wykorzystywane w malarstwie. Lubi zaskakiwać samą siebie podczas pracy. Z Anią rozmawialiśmy o linii/kresce w rysunku i o plamie w malarstwie. Także o tym, co zrobić, aby obraz nie był ilustracją, a ilustracja obrazem.

Nasi goście dyskutowali o sztuce na zamówienie i wolności także w takiej pracy, w której ktoś czegoś oczekuje od twórcy.

Janusz mówił o różnicach w muzyce teatralnej, gdzie ogranicza nas czas i miejsce oraz o muzyce filmowej, której nagranie odbywa się w studiu, w tworzeniu której można użyć różne narzędzia, wykorzystać wielką orkiestrę.
Inaczej pisze się muzykę dla siebie, wówczas ma się pełną dowolność. Jeszcze inaczej jest, kiedy można improwizować, jak np. ilustrując muzycznie na żywo film czy sztukę, tak jak to robi Janusz, grając rolę tapera w spektaklu „Polityka” w Teatrze 6. piętro.
A tworzenie na żywo, jak na przykład pisanie piosenki na antenie programu radiowego? To musi być wyzwanie.
Jak dużo trzeba wiedzieć o muzyce, jak wiele utworów znać, aby być oryginalnym, nie popełnić plagiatu czy to czyjegoś utworu, czy nawet swojego dzieła?
Osobnym tematem było tworzenie w głowie – czy to obrazu, czy muzyki, a także malowanie bez patrzenia na kartkę, czy granie bez patrzenia na klawisze. Jedno z pytań dotyczyło umiejętności rozstawania się z obrazem, czy z ilustracją. Ania powiedziała, że trzeba się tego nauczyć. Nie ze wszystkimi pracami chce się rozstawać, zdarzyło się, że odmówiła sprzedaży. Są takie przełomowe obrazy, które chowa. Ale kiedy znika seria (a pracuje w krótkich cyklach), to motywuje ją to do malowania kolejnej. Na szczęście ma kontakt ze sprzedanymi obrazami, a akwarele skanuje i kiedy ma taką potrzebę, to może na nie popatrzeć.

Na 33. spotkaniu z cyklu „Zmysły Sztuki” okazało się także, że Janusz Tylman ma ogromny gawędziarski talent, że nie tylko gra z lekkością, ale także swobodnie i pięknie mówi. Było dynamicznie, muzycznie, śpiewnie, śmiesznie i wzruszająco, a także trochę tajemniczo, bo Ania Halarewicz jest oszczędna w słowach, ale przecież za nią mówią jej obrazy.

22 października br. czeka nas kolejne interesujące spotkanie, które mamy nadzieję, także poruszy, pobudzi do dyskusji, do refleksji, dostarczy emocji.

Reklamy

Artystyczne pędzle Escoda

Kwiecień 7, 2015

Josep Escoda Roig w 1933 roku otworzył nieopodal Barcelony fabrykę produkującą pędzle artystyczne. Była to pierwsza tego rodzaju fabryka w Hiszpanii. Pomimo trudnych warunków spowodowanych wojną domowej i trudności w zdobywaniu surowców, firma prężnie się rozwijała. Do dnia dzisiejszego Escoda wyprodukowała blisko 75 milionów pędzli, średnia produkcje to prawie milion pędzli rocznie. Aktualnie firma jest 3 pokoleniowa silną rodzinną spółką której produkty znane są na całym świecie.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

W 2001 roku Fabryka pędzli Escoda została nagrodzona certyfikatem ISO 9001/100. Nagroda ta była dowodem uznania nie tylko dla jakości materiałów ale również efektywność i wydajność procesów produkcji.

Od samego początku rodzina Escoda była wierna swojemu przekonaniu że najlepsze surowce to w efekcie najlepsze pędzle. Podstawą i głównym warunkiem jest stosowanie wyłącznie najwyższej klasy włosia z takich zwierząt jak Kolinski – Sobol Taymarski, wiewiórka rosyjska raz szczecina świńska z chin. W ofercie znajduje się 8 rodzajów włosia syntetycznego o różnej grubości, sprężystości i kolorze. Pędzle są produkowane w gamie wielu średnic i rozmiarów i cieszą się popularnością wśród artystów z całego świata.

Cały proces produkcyjny, od projekty do gotowego produktu odbywa się w fabryce rodziny Eskoda. Pędzle produkowane są przez najlepszych rzemieślników, ręcznie układane z zegarmistrzowską precyzją.

Każda skuwka mocowana jest opatentowanym systemem trójpunktowego zacisku. System ten gwarantuje stabilne i niezwykle trwałe zaciśnięcie skuwki na trzonku pędzla. Ten wyjątkowy projekt to ekskluzywny znak firmowy firmy Escoda.
Ostatnim etapem produkcji pędzli Escoda jest jednoczesne prasowanie i suszenie włosia. Proces ten, oryginalnie wymyślony przez firmę Escoda, ma na celu ostateczne uformowanie i utrwalenie kształtu pędzla. Poprawia on również naturalną elastyczność i sprężystość dzięki czemu pędzel zachowuje swój idealny kształt.

W ofercie firmy Escoda znajdziemy pędzle stworzone do każdej techniki malarskiej. Do ich produkcji wykorzystuje się najwyższej klasy włosie naturalne takie jako sobol kolinsky, sobol tajmyrski, włosie kucyka, wołu, wiewiórki, szczecinę chińską a także włókna syntetyczne, w tym także pierwszą i jednocześnie niemalże doskonałą imitację włosia wiewiórczego.

Pędzle marki Escoda cieszą się wyjątkowym uznaniem akwarelistów z całego świata. Największe osobistości tej dziedziny jak min. Alvaro Castagnet, Nicholas Simmons, Charles Reid, Joseph Zbukvic wyselekcjonowały swoje ulubione modele i rozmiary pędzli układając je w doskonałe komplety pędzli sygnowane swoimi nazwiskami.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.


Princeton Catalyst – nowoczesne narzędzia malarskie

Luty 13, 2015

Catalyst to gama nowoczesnych, wszechstronnych narzędzi malarskich, dedykowanych różnym technikom plastycznym. Dzięki wyjątkowej konstrukcji, nowoczesnym materiałom i unikalnej formie stanowią brakujący element pomiędzy pędzlami a szpachlami malarskimi. Są niezastąpione w technikach malarstwa artystycznego jako narzędzia zastępujące pędzel malarski, pozwalające na budowanie wyrazistych faktur, struktur i warstw. Mogą być również stosowane w rzeźbiarstwie oraz technikach graficznych. Dodatkowym atutem jest ich odporność na wysoką temperaturę co sprawia że są odpowiednimi narzędziami do enkaustyki.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Wśród narzędzi Catalyst firmy Princeton znajdziemy 4 serie produktów o różnych kształtach i zastosowaniu. Na pierwszym miejscu możemy wymienić serię Catalyst Blades czyli coś pomiędzy pędzlem a szpachelką. Ich „ostrza” wykonane są z wytrzymałego, specjalnego sylikonu, miękko i elastycznie rozprowadzającego farby i media malarskie. Osadzone na tradycyjnym długim drewnianym trzonku są tak samo wygodne jak klasyczne pędzle malarskie. Występują w 6 wzorach a każdy z nich dostępny jest w 3 rozmiarach:15mm, 30mm i 50mm. Kolejna seria to Catalyst Wedges, ergonomiczne, elastyczne narzędzia przypominające spore rakle. Posiadają brzegi o różnych profilach i pozwalają na wygodne, łatwe i szybkie rozprowadzanie farb oraz mediów malarskich, są również idealne do fakturowania i profilowania gliny. Catalyst Mini Blades to niewielkie poręczne narzędzia podobne do serii Blades, są jednak mniejsze a ich sylikonowe ostrza maja inne profile. Ostatnią z serii są małe, wykonane z wytrzymałego nylonu narzędzia Catalyst Contours. To niewielkie, sztywne narzędzia o profilowanych brzegach. Idealne do tworzenia obrazów technika impasto, tworzenia zdecydowanych i wyrazistych faktur w malarstwie, ceramice i enkaustyce.

Narzędzia Catalyst są odporne na działanie rozpuszczalników, mogą być stosowane w zarówno w  malarstwie akrylowym jak i olejnym. Wytrzymują temperaturę do 230 C a dzięki temu ze „ostrza” można łatwo zdejmować z drewnianych trzonków wszystkie narzędzia są łatwe do czyszczenia i mogą być myte w zmywarce.


Artystyczne pastele suche PanPastel – pastelowa rewolucja!

Luty 12, 2015

Pastele PanPastel to zupełnie nowe artystyczne pastele suche. Ich unikalna forma pigmentowych krążków pozwala na tworzenie szerokiej gamy zupełnie nowych efektów oraz na łączenie ze sobą wszelkich technik plastycznych.
Głównym założeniem produkcyjnym PanPastel było maksymalne ograniczenie wypełniaczy i utwardzaczy dzięki czemu są wyjątkowo wydajne i ultra miękkie. Ich wydajność jeszcze bardziej zwiększa fakt że są praktycznie nie pylące. Pracuje się z nimi niezwykle czysto dzięki kolekcji specjalnych gąbkowych aplikatorów Sofft. Zostały wykonane ze specjalnie za opracowanej w tym celu mikro gąbki. Jest trwała i bardzo dobrze oddaje nabierany na nią pigment.

Pastele PanPastel dostępne są w szerokiej gamie aż 92 kolorów. W jej skład wchodzą kolory podstawowe, odcienie jasne i ciemne, bardzo ciemne oraz kolory metaliczne i perłowe. Dodatkowo do dyspozycji mamy 5 mediów, min. bezbarwny blender do cieniowania i łączenia kolorów.

Na tym jednak nie koniec możliwości bo PanPastel jak wspomnieliśmy na początku to artystyczne pastele suche i mogą być łączone z tradycyjnymi sztyftami i kredkami pastelowymi. To samo dotyczy papierów oraz mediów.

Pastele PanPastel są dostępne w osobnych krążkach oraz w gotowych zestawach tematycznych. Aby nasze pastele były bezpieczne i wygodne do przechowywania, transportowania oraz codziennego używania możemy do nich dokupić praktyczne i trwałe palety na 10 lub 20 kolorów.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.


Zimowa edycji kursu malarstwa i rysunku Królewskiej Akademii Sztuki Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Luty 4, 2015

Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie zaprasza na spotkanie organizacyjne zimowej edycji otwartych, odpłatnych kursów malarstwa i rysunku, w ramach Królewskiej Akademii Sztuki, które odbędzie się 28 lutego 2015 r., o godz. 11:00, w Oficynie Kuchennej (przy dziedzińcu głównym Pałacu).

Do udziału w kursie malarstwa i rysunku zapraszamy wszystkich, którzy chcą nauczyć się rysować i malować w różnych technikach. Do każdego uczestnika kursu podchodzimy indywidualnie, dbając o rozwój osobowości artystycznej i gwarantując postępy w pogłębianiu wiedzy oraz umiejętności. W ramach kursu przerabiamy wiele zagadnień, takich jak np.: perspektywa, przestrzeń, światłocień, studium postaci, architektury, natury czy też pobudzanie wyobraźni. Uczestnicy kursu dostają dodatkowo prace domowe z zakresu rysunku, które następnie są indywidualnie omawiane. Aby uczestnik kursu miał pełną możliwość korzystania z korekt instruktora, zapewniamy małe grupy do 10 osób.

Muzeum udostępnia sztalugi plenerowe do rysowania lub malowania. Uczestnicy korzystają z własnych materiałów rysunkowych czy malarskich, po wcześniejszym uzgodnieniu z prowadzącymi kurs.

Kurator i prowadzący: Andrzej S. Grabowski – artysta malarz.

Kursy są otwarte są dla wszystkich, którzy mają skończone 16 lat.

Kursy będą się odbywały przez 4 weekendy, począwszy od 7-8 do 28-29 marca 2015 r.
– soboty, godz. 11:00 – 14:00,
– niedziele, godz. 11:00 – 14:00

Kursy będą odbywały się na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie w oparciu o Pawilon Rzeźby oraz, o ile dopisze aura, w Ogrodach i Parku Pałacowym. Grupa do 10 osób, koszt całego kurs – 400 zł, sesja indywidualna 1 godz. – 70 zł.

Aby dokonać zapisu na kurs, należy wysłać maila z podaniem imienia i nazwiska kursanta oraz numeru telefonu kontaktowego, umieszczając w tytule: „Kurs malarstwa i rysunku”, na adres mailowy: agrabowski@muzeum-wilanow.pl.

plak


Zmysły Sztuki – podsumowania ciąg dalszy.

Styczeń 5, 2015

Nowy Rok, a zatem nowe plany i wydarzenia. Jednak zanim o nich, musimy  dokończyć nasze podsumowanie zeszłorocznych spotkań cyklu „Zmysły Sztuki” a zatem oto jak wyglądały spotkania 28 i 29.

Na 28. spotkaniu z cyklu „Zmysły Sztuki” goście – Andrzej Fogtt, artysta malarz, wizjoner i prof. Marcin Błażewicz, kompozytor, pedagog kolejno odkrywali podobieństwa w swoim podejściu do sztuki, do tradycji, do przyrody, do świata czy raczej wielu światów, które otwierają się przed człowiekiem, gdy ociera się o ból. Jeden temat przechodził płynnie w kolejny. Chyba pierwszy raz goście podjęli tak aktywny dialog, w którym przeplatały się tematy trudne, poważne, wizjonerskie, ale i frywolne, kiedy dzielili się z nami wspomnieniami o innych artystach.
baj zaproszeni twórcy w swoich pracach chcą o czymś opowiedzieć. Każdy robi to na swój sposób, innymi środkami wyrazu wchodzi w naturę przedmiotu czy dźwięku, pokonuje materię, ale zawsze przekazuje jakiś komunikat, prowokuje do przeżywania.
Obrazy Andrzeja Fogtta emanują pozytywną energią, kolory wibrują i hipnotyzują tak samo jak dźwięki w utworach prof. Marcina Błażewicza. Rytm nadawany przez tak lubiane przez prof. Błażewicza instrumenty perkusyjne przypomina chwilami szamańskie rytuały, przywołuje pierwotne naturalne drgania ziemi, powietrza, światła. Barwy na obrazach Andrzeja Fogtta sprawiają wrażenie ruchu, przenikające się, prowokują do przybliżenia się do płótna, kontemplowania szczegółów i jednocześnie oddalenia, by przeżywać całość.
Obaj czerpią z podglądania natury. Andrzej Fogtt zachęcał nas do zrobienia zdjęć płynącej wody, z bardzo bliska, tak żeby zobaczyć to czego nie widać z oddali, aby odkrywać niewidzialne. Prof. Marcin Błażewicz, niejako w uzupełnianiu tematu, zaprezentował utwór „Meadow spirit, … field spirit…” – piano quintet, który przywołuje ducha łąk, ducha pól.
Rozmawialiśmy o przełomowych wydarzeniach w życiu, o tworzeniu w obliczu bólu, własnych sposobach na przeżywanie śmierci bliskiej osoby. Wysłuchaliśmy fragmentu bardzo poruszającego utworu, który prof. Błażewicz skomponował, aby upamiętnić swojego brata i aby na swój sposób przeżyć ból po jego śmierci.
Dużą część wieczoru poświęciliśmy tematowi sztuki w przestrzeni publicznej. Andrzej Fogtt, poza swoimi dokonaniami malarskimi, zaprezentował także znakomite, wręcz imponujące, wizjonerskie projekty łączące architekturę z rzeźbą, takie jak budynek-symbol „Wieża Jedności” (1993), „Miejsce Pamięci” (2003), obiekt upamiętniający ofiary ataku na WTC w Nowym Jorku, czy „Teatr nad Wisłą” (2003), które niestety nie zostały zrealizowane. Być może pomnik „Łódź 4 Kultury” zaistnieje w przestrzeni publicznej miasta Łodzi.
To było spotkanie z bardzo pracowitymi, niezwykle twórczymi osobowościami, otwartymi na otaczającą nas naturę, na człowieka, ale i na to co pozornie jest niewidoczne, nieuchwytne.
Oczywiście, jak na „Zmysły Sztuki” przystało zaspokojone zostały wszystkie zmysły, a zmysł smaku podwójnie, bo dzięki wybornemu tokajowi oraz „Viola d’Amore” – ciastku stworzonemu przez naszych gości.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

29 „Zmysły Sztuki” – Tym razem Oficyna Kuchenna pękała w szwach. Cieszy nas, kiedy tyle osób jest zainteresowanych, zasłuchanych, zapatrzonych, ale także aktywnych, dopytujących, komentujących. I co bardzo ciekawe, na tym spotkaniu było chyba po raz pierwszy jednocześnie kilka pokoleń. Był m.in. wnuk i prawnuczka Józefa Wilkonia, a także córka Sylwii Lorenc. Przyjechali młodzi i bardzo młodzi. Było grono zwane dostojnie seniorami oraz średnie pokolenie. Dla każdego znalazło się coś ciekawego. Może dlatego, że ilustracje i rzeźby Józefa Wilkonia cieszą oko i duszę, wzbudzają pozytywne emocje niezależnie od wieku? A muzyka? Muzyka uwiodła nas wszystkich, ale o niej za chwilę. Na ostatnim w tym roku spotkaniu z cyklu „Zmysły Sztuki” mieliśmy okazję podziwiać dojrzałość nieustannie młodą duchem, czyli Józefa Wilkonia – wybitnego ilustratora, artystę malarza, rzeźbiarza oraz młodość już dojrzałą duchowo, czyli Sylwię Lorenc – znakomitą flecistkę.
Mistrz, z bagażem doświadczeń i rozmachem twórczym, wędrujący po różnych dziedzinach artystycznych – rysunek, ilustracje, malarstwo, rzeźba – prezentuje spokojny dystans do świata i ludzi. Ktoś, kogo najlepiej jest obserwować i słuchać, bo wtedy można się bardzo wiele dowiedzieć i nauczyć.
W Oficynie Kuchennej, na wykuszach i na kominku, przysiadły ptaki, przycupnęły psy. Pantera wygląda przez okno, wyczekuje na gości. Pod sufitem, pozornie bez ruchu, zastygł uśmiechnięty nietoperz. Po ścianach Oficyny Kuchennej galopują wilkoniki, dostojnie pływają ryby, przechadzają się dumne pawie. Na dziedzińcu, łapa w łapę, spacerują dzik, łoś i miś, a lwica wraz z młodym leniwie przysypia. Dziki kot spokojnie odpoczywa, choć minę ma ciut melancholijną. Uważajcie na krokodyla. Jest oczywiście bardzo sympatyczny i szeroko uśmiechnięty, jak to zwierzęta Józefa Wilkonia, ale zęby ma ostre, no bo co to byłby za krokodyl, gdyby był szczerbaty.
Słuchanie muzyki wykonywanej na żywo, takiej, w której brzmieniu słychać nabieranie oddechu przez flecistkę, uderzenia palców pianisty w klawisze, której towarzyszą szmery publiczności, spontaniczne brawa, to także zupełnie inne przeżycie niż słuchanie nagrań. Nawet najlepiej nagrany utwór, ze wspaniałej sali koncertowej, nie odda atmosfery towarzyszącej muzykowaniu na żywo.
Wysłuchaliśmy sześciu różnych utworów. Dowiedzieliśmy się, że kiedy ma się klasyczne wykształcenie muzyczne, trudno jest improwizować. A z technicznych ciekawostek okazuje się, że materiał, z którego wykonany jest flet, ma znaczenie. Sylwia przywiozła do Wilanowa dwa instrumenty – flet orkiestrowy srebrny i flet osobisty wykonany z platyny ze srebrem. Ten pierwszy lepiej sprawdził się we wnętrzu Oficyny Kuchennej. Poza tym są jeszcze flety wykonane ze złota, ale te brzmią mniej miękko, jak również z hebanu, które można spotkać w orkiestrach zagranicznych.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.


Konkurs malarski „Barwy Zimy”

Styczeń 4, 2013

konkurs plastycznyZachęcamy do udziału w konkursie malarskim o tematyce zimowej, w dowolnej interpretacji tegoż zjawiska. Konkurs został ogłoszony wczoraj i odbywa się na fan page’u sklepu maluje.pl na facebooku.
Pracę w dowolnej technice można zamieszcząc na profilu do 31 stycznia. Do zdjęcia należy dołączyć krótki opis techniczny oraz tytuł zgłoszonego do konkursu dzieła.

Zagrodą w konkursie jest ufundowany przez sklep plastyczny maluje.pl zestaw farb akwarelowych formy Winsor&Newton.