Markery projektowe, czyli Promarkery i nie tylko

Maj 22, 2017

Od kilku lat markery projektowe czy też markery rysunkowe cieszą się  niezwykłą i niesłabnącą popularnością. W związku z tym na rynku pojawiło się wiele markerów, wszystkie bliźniaczo do siebie podobne… przynajmniej na pierwszy rzut oka.  Nie da się ukryć że jest jedna marka której nazwa stała się synonimem dla ogólnej grupy markerów. Od jakiegoś czasu wszystkie markery rysunkowe określane są jako promarkery.

Postaramy się wskazać te markery projektowe, których jakość nie powinna Was rozczarować a cena nie wypchnie Wam powietrza z płuc.

Większość z markerów rysunkowych posiada permanentny, transparentny tusz na bazie alkoholu. Idealnie nadają się do rysunków w stylu Manga, ilustracji architektonicznych, szybkich szkiców w dowolnej tematyce. Przede wszystkim jednak markery typu Promarker używane są do tworzenia realistycznych projektów oraz ilustracji modowych.

Jakie markery wybrać? Jest wiele możliwości i wszystko zależy od potrzeb i stylu w jakim pracujemy. Jako że większość markerów posiada transparentny tusz na bazie takiego samego alkoholu możemy łączyć ze sobą gamy markerów kilku producentów. Różnią się jednak końcówkami. Promarkery Winsor&Newton oraz markery Kuretake KureColor Twin Marker posiadają końcówki o takich samych profilach, najczęściej wybieranych. Z jednej strony gruba ścięta, z drugiej zaś cienka i okrągła. Podobnie prezentują się markery rysunkowe Copic Marker.

markery

Jeśli nasz styl wymaga zróżnicowanych efektów paletę złożoną z wyżej wymienionych markerów polecany urozmaicić markerami o takim samym tuszu lecz odmiennymi końcówkami. Doskonałym wyborem są tzw. markery pędzelkowe. Posiadają ode jedna cienką okrągłą końcówkę i jedną grubą, miękką końcówkę przypominająca pędzel. Tu koniecznie należy wymienić Kuretake KureColor Fine&Brush Manga Marker oraz Winsor&Newton Brush Marker.

Wszystkie markery projektowe na bazie alkoholu tworzą piękne, jednolite wypełnienia, przejścia tonalne i cieniowania.  Ważne żeby wybrać do nich odpowiedni, nie chłonący papier. Dzięki niemy nasze markery nie wypiszą się zbyt szybko i znacznie łatwiej uzyskany oczekiwane efekty.

Osobnym typem markerów rysunkowych, innym niż promarkery są markery z wodnym tuszem czyli markery akwarelowe. Tu należy wymienić 3 liderów grupy czyli markery Kuretake Art&Graphic Marker, Winsor&Newton Watercolour Marker oraz najświeższe markery Ecoline Brush Pen i Sakura Kio Marker.

Markery akwarelowe można dowolnie łączyć ze sobą oraz wszystkimi mediami akwarelowymi takimi jak farby akwarelowe, tusze, ecolina, kredki akwarelowe itp.
Markerami akwarelowymi najlepiej jest pracować na chłonnym papierze akwarelowym.
Dzięki temu będziemy mogli swobodnie rozmywać tusz bez obaw o niechciane odkształcanie się kartki.

Produkty przez nas opisane są powszechnie dostępne i na pewno traficie na nie odwiedzając sklep plastyczny


Art Fresh Festival 8

Luty 27, 2017

Już w najbliższą niedzielę, 5 marca 2017 odbędzie się 8 edycja festiwalu sztuki „Art Fresh Festival”

AFF VIII, czyli sztuka wchodzi na salony! I to nie byle jakie salony…

Art Fresh Festival 2017 po raz ósmy przeistacza sale balowe Sheraton Warsaw Hotel w Salon Sztuki. Jak co roku goście zobaczą tam prace zarówno początkujących twórców, jak i doświadczonych, uznanych artystów.

Formułą festiwalu pozostaje różnorodność wypowiedzi twórczej, jej dostępność dla szerokiej publiczności. Odwiedzający obejrzą prace malarzy, rzeźbiarzy, grafików, rysowników, twórców ilustracji i komiksów oraz fotografów.

Wartościowym dodatkiem do festiwalu będą warsztaty i pokazy graficzne dla dzieci, młodzieży i dorosłych.

Zachęcamy do śledzenia profilu wydarzenia na Facebooku, tam znajdziecie najwięcej aktualizacji i informacji

16819183_1226351540736027_6472990265813638061_o


36 zmysły sztuki. Zakończenie cyklu

Marzec 2, 2016

 Na 36 i za razem ostatnich „Zmysłach Sztuki” spotkaliśmy się w gronie ludzi, którzy chcą wiedzieć więcej, chcą doświadczać, poznawać, odkrywać, nie boją się myślenia i dzielenia z innymi swoim zdaniem. Gośćmi były 2 wyjątkowe artystki: prof. dr hab. Elżbiety Gajewskiej – flecistka, kameralistka i pedagog oraz Edyty Dzierż – malarka i performerka, która już w dzieciństwie odkrywały w sobie pasje artystyczne.

Zarówno Elżbieta, jak i Edyta ujęły gości swoją szczerością w tym, co mówią i robią, tworzą. Na spotkaniu dzieliły się swoimi przemyśleniami, doświadczeniami, opowiedziały o źródłach inspiracji, ale także zachęcały do dyskusji.

To ostatnie spotkanie dostarczyło nam dodatkowych artystycznych wrażeń, bo uczestniczyliśmy w procesie tworzenia obrazu! Edyta Dzierż, zainspirowana utworem „Cadneza” na flet i perkusję, skomponowanym przez Martę Ptaszyńską, pokazała nam, oczywiście w pewnym skrócie, na czym polega proces twórczy. Z uwagą śledziliśmy każdy ruch malarki. Czasem wyglądało tak, jakby Edyta dyrygowała orkiestrą, jej ruchy współgrały z dźwiękami fletu i perkusji, na co zwrócił uwagę prof. Tadeusz Gadzina.
Ciekawy był także wybór utworu, który stał się inspiracją do obrazu. Zdaniem Elżbiety samotny flet brzmi jak kreska, a to za mało, by stworzyć interesujące dzieło malarskie. Zdecydowała, że dopiero flet w połączeniu z instrumentami perkusyjnymi stworzy przestrzeń i rzeczywiście ten rozmach można zobaczyć w obrazie, który powstał na „Zmysłach Sztuki”.

This slideshow requires JavaScript.

Niestety, w tak krótkim czasie nie dało się poruszyć wszystkich tematów, o których chcieliśmy porozmawiać. Na przykład historia fletu była ledwie muśnięta, a to bardzo ciekawy wątek. Zainteresowanych odsyłam do programu, w którym Elżbieta Gajewska rozmawia i gra z Grzegorzem Olkiewiczem. Mogliśmy zobaczyć trzy różne flety – grande, altowy i piccolo oraz usłyszeć jak brzmią. Elżbieta Gajewska powiedziała o tym, czym się różnią, który kiedy jest używany oraz jakie dźwięki można wydobyć z każdego z nich. Rozmawialiśmy o intuicji i wrażliwości, o wywoływaniu emocji, o synestezji, czyli odczuwaniu wszystkimi zmysłami, o wydmuchiwaniu duszy, o oddechu. Padło takie piękne zdanie, że gra na instrumencie dętym jest jak śpiew, a oddech dla flecisty jest jak smyczek dla skrzypiec.
Poruszyliśmy także temat, czy Chopin grał Chopina, czyli czy właściwie wiadomo, jakie były intencje kompozytora? Jeśli kompozytor żyje, to jest łatwiej, choć nie dla każdego. Bartosz Kowalski wypowiedział się że lubi, kiedy wykonawca czymś go zaskoczy. Prof. Tadeusz Gadzina zwrócił uwagę na to, że przygotowując się do wykonania utworu, należy poznać okoliczności powstania dzieła, styl czy charakter kompozytora, jego inne utwory, brzmienia, bo to może pomóc.

Nie obyło się bez małej prowokacji;) Bo, czy podejście wierne tekstowi muzycznemu, nie ogranicza rozwoju? Gdyby nie bunt i odejście od sztywnej formy, to może nie powstałby jazz, nie pojawili się impresjoniści, a potem kolejni rewolucjoniści w sztuce? To dało także przyczynek do rozmowy o abstrakcji. Czy każdy może namalować abstrakcyjny obraz? Moim zdaniem nie każdy. Jak powiedziała Edyta, żeby powstała abstrakcja musimy przejść przez realizm, pokonać długą drogę, by dojść do kreski. To trochę jak z wypowiedzią. Elżbieta stara się mówić coraz mniej, ale trafiać jak najcelniej. To także podziwiam i do tego dążę. Świetnie się bawiliśmy, kiedy interpretował kolejne obrazy Edyty i trafiał w swoich porównaniach w intencje autorki. Mówiliśmy o inspiracji przyrodą i o nadawaniu tytułów obrazom, aby mogły naprowadzić odbiorcę w jakiej przestrzeni ma doszukiwać się sensu.
Obrazy Edyty wibrują kolorem, światłem. Są jak makrofotografia. W jednych można zobaczyć zbliżenie na pióra, fragment muszli ślimaka, płatek kwiatu. Dla mnie emanują niezwykle pozytywną, relaksującą energią.

Było muzycznie, malarsko, energetycznie, zabawnie, choć chwilami także poważnie, ale również bardzo wesoło. A na koniec nasze zmysły smaku zostały zaspokojone „Zadzierżystymi flecikami”, czyli wspólnym słodkim dziełem Edyty Dzierż i Elżbiety Gajewskiej.

Spotkanie trwało wyjątkowo długo, bo zaczęliśmy się rozchodzić dopiero około godziny 22:30. Jeszcze ktoś chciał o coś zapytać, jeszcze chwila na wspólne zdjęcie, jeszcze moment na ostatnie rozmowy i wyrażenie żalu, że to ostatnie „Zmysły Sztuki”.

Jeśli nie mogliście być z nami, udostępniamy film – krótką video relację z tego wyjątkowego spotkania

Dziękujemy wszystkim który przyczynili się do tworzenia tego wyjątkowego cyklu spotkań, w szczególności Panu Andrzejowi Grabowskiemu, Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie oraz WSZYSTKIM twórcom, gościom i fanom Zmysłów Sztuki. To była dla nas olbrzymia przyjemność.

Już wkrótce nowe projekty i atrakcje, zostańcie z nami bo będzie się działo :)


18 luty 2016 – 36 Wilanowskie Zmysły Sztuki

Luty 18, 2016

W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji „andART”serdecznie zapraszamy na 36. spotkanie z cyklu „Zmysły Sztuki”, które odbędzie się 18 lutego 2016 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16)

Naszymi gośćmi będą Edyta Dzierż – malarka i performerka oraz prof. dr hab. Elżbieta Gajewska – flecistka, kameralistka, pedagog.
Porozmawiamy m.in.: o roli koloru, światła, formy, materii i przestrzeni w kreowaniu sztuki, o rzeczywistości i abstrakcji, a także o mitologii oraz magicznej mocy fletu.
Jednocześnie dokonamy podsumowania całego cyklu „Zmysły Sztuki”, który zostaje zawieszony z uwagi na zbliżający się remont Oficyny Kuchennej. Przerwę chcemy wykorzystać na znalezienie wsparcia finansowego, które pozwoli nam na kontynuowanie i rozwijanie programu oraz na wydanie publikacji. Pomoc uczestników i sympatyków „Zmysłów Sztuki” w znalezieniu sponsorów jest mile widziana.

36_ZS_plakat

Edyta Dzierż (www.edyta.dzierz.netgaleria.pl) – malarka, performerka
Studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W 2004 r. Dyplom z malarstwa pt. „Pejzaż” w pracowni prof. Mariana Czapli. Aneks z technik ściennych w pracowni prof. E. Tarkowskiego, „Przemienienie Pańskie”, mozaika, realizacja wspólna.
W latach 2000 – 2002 specjalizacja z rzeźby w pracowni prof. Gustawa Zemły.
W latach 2007 – 2008 laureatka nagród i wyróżnień w konkursie „Obraz Sezonu i Rzeźba Sezonu w Warszawie”.
W roku 2007 Finalistka Konkursu im Franciszki Eibisch „Malarstwo” Galerii Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie.

Tworzy autorskie projekty artystyczne, a także działa jako organizator, kurator wystaw/projektów ogólnopolskich promujących sztukę współczesną. Współtworzy PRACOWNIĘ 23 na warszawskiej Pradze, a także Grupy Artystyczne: Osobno, Symfonia oraz interdyscyplinarną Młodzi Sztuką. Znalazła się w Rankingu Rzeczpospolitej „Kompas Młodej Sztuki” w latach 2008 – 2012.

Prof. dr hab. Elżbieta Gajewska – flecistka, kameralistka, pedagog
Studia z wyróżnieniem ukończyła w Akademii muzycznej im. Fr. Chopina w Warszawie w klasie prof. Henryka Bartnikowskiego. Następnie doskonaliła swoje umiejętności jako stypendystka Rządu Francuskiego pod kierunkiem Jean-Pierre Rampala i Alain Marion w Paryżu oraz w Academie Internationale d’Ete w Nicei, następnie u Gezy Nowaka w Pradze.
Celem jej działalności artystycznej stała się gra solowa oraz pedagogika, której naczelnym zadaniem było przeniesienie na grunt polski zasad nowoczesnej szkoły gry fletowej bazującej na prawidłach szkoły francuskiej.
Koncertowała w Polsce i za granicą (większość krajów Europy, Kanada, Brazylia, Japonia, Korea Płd., Tajlandia, Indie, Kuba), występując z recitalami, koncertami z towarzyszeniem orkiestr symfonicznych i kameralnych oraz koncertami muzyki kameralnej. W jej szerokim repertuarze szczególne miejsce zajmuje twórczość kompozytorów polskich, w większości zarejestrowana w nagraniach dla Polskiego Radia oraz na płytach. Wśród pozycji tych znajduje się ponad dwadzieścia utworów jej dedykowanych.
Od 1965 roku jest związana z warszawską uczelnią – początkowo jako studentka PWSM, a następnie – od 1975 roku jako dydaktyk, obecnie – profesor zwyczajny UMFC. Od 1996 roku związana jest także z Keimyung University w Daegu w Korei Południowej początkowo jako „visiting professor”, a następnie profesor w klasie fletu Keimyung Fr.Chopin Academy of Music. Prowadzi również kursy dla flecistów za granicą (Kanada, Korea Płd., Brazylia, Francja, Norwegia, Szwajcaria, Białoruś).
Zaangażowana we wszelkie formy działalności mające na celu opiekę nad prawidłowym rozwojem artystycznym młodzieży, w latach 2000-2009 pełniła funkcję prezesa Stowarzyszenia Flecistów Polskich.
W 2012 roku została uhonorowana przez JM Rektora prof. Stanisława Moryto Medalem „Za zasługi dla UMFC”. W 2013 otrzymała Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego za całokształt dorobku artystycznego i pedagogicznego.


To były wyjątkowe Zmysły Sztuki! Ostatnie w ty roku, 35 spotkanie cyklu.

Grudzień 11, 2015

This slideshow requires JavaScript.

Ciemne wnętrze, szelesty, zapalają się płomyki, jeden,dwa, kolejne… i rozbrzmiewa śpiew. Chór kameralny Endorfina powitał gości 35. spotkania z cyklu Zmysły Sztuki utworem, który w nastroju nawiązał do części prac Andrzeja S. Grabowskiego prezentowanych w Oficynie Kuchennej.

Asamblaże, bo o nich mowa, stały się pretekstem do rozmowy o tradycji portretu trumiennego, wywodzącej się z Egiptu (portrety fajumskie), a bardzo popularnej w XVII i XVIII wieku wśród polskiej szlachty. Najstarszym znanym portretem trumiennym w Polsce jest wizerunek Stefana Batorego z końca XVI wieku. Co ciekawe, ten gatunek portretu sarmackiego nie ma swojego odpowiednika w kulturze innych państw europejskich. Andrzej S. Grabowski pokazał na spotkaniu, że jest nie tylko kuratorem Zmysłów Sztuki, nie tylko twórcą mocnych kolorystycznie prac malarskich, czy zmuszających do refleksji, pełnych odniesień do współczesnego świata, portretów trumiennych, nie tylko kreatorem recycled art (jako przykład może posłużyć laptop na kominku), ale także twórcą grafik, fotografii, logotypów, plakatów, broszur, katalogów, reklam… Pokazał, że zajmuje się edukacją artystyczną, odkrywa młode talenty, opiekuje się uzdolnionymi amatorami (kurator Królewskiej Akademii Sztuki), ale również wymyśla, organizuje i prowadzi plenery i wydarzenia malarskie (Malować każdy może). Pisze scenariusze i reżyseruje artystyczne filmy („Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś”, „Kalendarze Wilanowskie”). Zajmował się scenografią, choreografią, teatrem, poezją, tańcem… Na issuu.com zamieściliśmy prezentację, którą częściowo pokazaliśmy na spotkaniu (link do prezentacji), w której można przeczytać o większości projektów oraz, korzystając z linków, obejrzeć filmy, o których była mowa.

   Jak napisała do nas po spotkaniu Sylwia Lorenc (która także była naszym gościem na 29. Zmysłach Sztuki): „Dla mnie bardzo ciekawe i w pewnym sensie odkrywcze było to, że to co tworzymy czy odtwarzamy nie musi podobać się wszystkim. Niby człowiek o tym wie, ale ciągle się szarpie, szuka a tak naprawdę chodzi o nasze postrzeganie – bo niby zewnętrzne, słyszalne, widzialne – ale tak naprawdę głęboko wewnętrzne. Gdzieś tam oddajemy innym naszą duszę, coś co nas wyróżnia, coś co czujemy w dany sposób indywidualnie i niepowtarzalnie.”
W pewnym stopniu, przez tą wielość i różnorodność aktywności twórczej, Andrzej S. Grabowski zdominował spotkanie. Można go trochę usprawiedliwić tym, że było to podwójny jubileusz – 35. Zmysły Sztuki i jednocześnie jego urodziny (oczywiście wybrzmiało gromkie „Sto lat!”). W tym dniu wypadało także Święto Dziękczynienia, dlatego też padło wiele podziękowań dla publiczności, która tak licznie przybywa od pięciu już lat oraz dla twórców, których gościliśmy dotychczas na Zmysłach Sztuki. Na jubileuszowym spotkaniu pojawił się Grzegorz Śmigielski – bohater pierwszego spotkania, które odbyło się 4 listopada 2010 roku. Byli również uczestnicy ostatniego, 34. spotkania, Kasia Duda i Marek Ruff. Ucieszyła nas niezmiernie obecność prof. Mariana Nowińskiego (3. Zmysły Sztuki), Franciszka Maśluszczaka (9. ZS), prof. Tadeusza Gadziny (32. ZS), Bartosza Kowalskiego (30. ZS), Tomka Opałki (24. ZS), Jolanty Marcolli (21. ZS), Ani Polarusz i Kasi Kochańskiej (16. ZS).

Co ciekawe, po raz pierwszy gościliśmy na Zmysłach Sztuki dyrygenta. Andrzej S. Kiełbowicz, zwany Sławkiem, choć na pierwsze imię ma Andrzej, to jakoś drugie bardziej się przyjęło, nie miał łatwo w tym natłoku informacji i wydarzeń. Trzeba jednak przyznać, że te chwile, w których Sławek dochodził do głosu wybrzmiewały bardzo mocno, bo to istny wulkan energii. Kiedy mówi, to tak jakby dyrygował, tak wiele w nim ekspresji.

   Obu naszych gości łączy nie tylko pierwsze imię i inicjał drugiego, ale także opieka artystyczna nad uzdolnionymi amatorami, odkrywanie talentów i rozwijanie pasji, czy to śpiewu, czy malarstwa.

Sławek jest także kolejnym przykładem na to, jak ważną rolę odgrywa dom i artystyczne otoczenie. W jego przypadku mama, przemiła i ciepła osoba (była z nami na spotkaniu), miała ogromny wpływ na jego edukację twórczą i rozwój muzyczny. Natomiast u Andrzeja Grabowskiego nie tylko jego Tata, Julian Grabowski, zaraził go malarską pasją i edukacyjnym zacięciem, ale także inni członkowie rodziny Grabowskich, którzy tworzyli i działali na uczelniach artystycznych, czy to we Lwowie, czy Krakowie, chyba przekazali mu specjalny gen.
Tak jak w przypadku muzyków czy śpiewaków, których gościliśmy na Zmysłach Sztuki, ważnym wątkiem związanym z kierowaniem orkiestrą czy chórem, był niezmienny dylemat – czy jest to twórcze, czy odtwórcze działanie? Na ile może sobie pozwolić dyrygent, interpretując utwór? Zawsze ciekawiło mnie, czy batuta jest nieodłącznym atrybutem dyrygenta. Okazuje się, że nie. Można dyrygować całym ciałem, ale także można dawać sygnały samym wzrokiem, nieznacznym ruchem palców. Np. w czasie wykonywania przez Chór kameralny Endorfina pierwszego utworu było tak ciemno, że właściwie niewiele było widać z ruchów Sławka, a jednak chór sobie znakomicie poradził. W trakcie spotkania Sławek sprawił, że wszyscy wykonaliśmy pewien, nieskomplikowany utwór, posłusznie poddając się jego kierownictwu. Było przy tym trochę zabawy i śmiechu.

Chór zaprezentował bardzo różny repertuar – od pieśni renesansowych, przez współczesne polskie utwory, ale także angielskie, takie jak „Every Breath You Take” z repertuaru The Police, i na specjalne życzenie Andrzeja utwory The Beatles. A tak oto członkowie chóru skomentowali spotkanie (wpis na FB): „Drogi Mistrzu Andrzeju Grabowski! Mistrzu pędzla i gawędy! Luminarzu sztuk rozmaitych! My – Chór kameralny „Endorfina” – byliśmy zaszczyceni tym, że mogliśmy w Twoim towarzystwie uwalniać Zmysły Sztuki oraz Endorfiny. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy i zjedliśmy wiele ciekawych ciastek. A podniebienia spłukaliśmy szlachetnym nektarem. Zaś możliwość celebracji przy okazji Twoich urodzin, to już czysta, żywa i nieskrępowana przyjemność. Pozostajemy w uniżeniu – Endorfiniści.”
Niesamowitym wydarzeniem była prezentacja gry na pile. Sławek nie tylko zagrał melodię, która nie przypominała fragmentu ścieżki muzycznej do filmu grozy, ale także udzielił krótkiej lekcji Sylwii Lorenc. Zdradzę Wam, że po tej próbie okiełznania piły i smyczka, Sylwia – znakomita flecistka – nachyliła się do swojego męża, Mariusza, i powiedziała: „Kupisz mi piłę? Kupisz? Będę grała!”. A później Kasia Duda – wspaniała skrzypaczka – powiedziała, że też chciałaby popróbować gry na pile, bo to fascynujący instrument. Ciekawe, czy ktoś jeszcze skusi się i spróbuje tej trudnej sztuki?

Czas mijał niepostrzeżenie… Był poncz, znakomity tokaj, numerowane ciastko „Niespodziewanka” (osoba, która wylosowała ciastko nr 11 wygrała jedną z prac Andrzeja), życzenia pisane wierszem autorstwa Ewy Bukszy (przeczytane przez autorkę), kwiaty, obrazy (na zdjęciu uwieczniony od Kasi Nowakowskiej), książki, farby Golden od p. Tadeusza Sawickiego (maluje.pl)…
35. spotkanie to było wielkie święto nie tylko dla Andrzeja S. Grabowskiego, ale także dla pasjonatów Zmysłów Sztuki.
Za to, że od pięciu lat możemy realizować tak fantastyczny projekt, chcemy podziękować Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Arkadiuszowi Bachanowi z firmy PerAarsleff Polska, Tadeuszowi i Arturowi Sawickiemu z firmy Savel (www.maluje.pl), Monice Kalecie i Jarkowi Uścińskiemu z Oficyny Kuchennej, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni.
Więcej zdjęć ze spotkania można zobaczyć na naszym fanpage’u na FB: https://www.facebook.com/zmyslysztuki/.
Kolejne Zmysły Sztuki dopiero w lutym 2016 roku. Koniecznie śledźcie nasze wpisy aby nie przegapić zwiastuna ;)


Zbliżają się 35 Wilanowskie „Zmysły Sztuki”

Listopad 25, 2015

zaproszenie_35W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji „andART” serdecznie zapraszam na 35. jubileuszowe spotkanie z cyklu „Zmysły Sztuki”, które odbędzie się 26 listopada 2015 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).

Naszymi gośćmi będą Andrzej S. Grabowski, który zajmuje się malarstwem sztalugowym, ściennym, scenografią, fotografią, filmem artystycznym, grafiką komputerową i edukacją artystyczną, kurator i pomysłodawca wielu wydarzeń artystycznych, Andrzej Sławomir Kiełbowicz – muzyk, dyrygent, jeden z nielicznych w Polsce wirtuozów gry na pile, oraz chór kameralny Endorfina.

Porozmawiamy m.in. o tworzeniu konceptualnym, o pewnym rodzaju malarstwa, wywodzącym się z Egiptu, ale wyjątkowo silnie związanym z kulturą sarmacką i dziejami Rzeczypospolitej, o edukacji artystycznej, o miłości do muzyki i o sztuce kierowania orkiestrą czy chórem. Będziemy mieć okazję do posłuchania gry na pile…

Przypominamy, że wstęp na spotkania z cyklu „Zmysły Sztuki” jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Spotkanie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.

Tradycyjnie, poniżej kilka słów o naszych gościach:

Andrzej Sławomir Kiełbowicz – Absolwent warszawskiej Akademii Muzycznej, w której studiował na wydziale wokalnym i instrumentalnym. Tamże ukończył mistrzowską klasę dyrygentury u prof. Henryka Czyża. Dyrygował m.in. chórem mieszanym Towarzystwa Śpiewaczego Lutnia, Warszawskim Chórem Międzyuczelnianym, zespołem wokalnym Ars Antiqua. Był kierownikiem muzycznym Zespołu Pieśni i Tańca Mazowsze. Kierował muzyczną stroną przedstawień w Operze Śląskiej w Bytomiu oraz Państwowej Operze i Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku, w której przez trzy sezony był dyrektorem artystycznym. W chwilach wolnych od dyrygowania gra na pile, z której wydobywa znacznie więcej niż tylko dźwięki stanowiące tło akustyczne do opowieści o duchach. Jest jednym z nielicznych w Polsce wirtuozów tego instrumentu. Kiedy nie muzykuje, poświęca się fotografii.

Chór kameralny Endorfina (www.endorfinachor.pl) powstał w 2011 roku z czystej miłości do muzyki, jako emanacja potrzeby wspólnego śpiewania. Członkowie Endorfiny mają za sobą wieloletnie epizody związane z chórami Towarzystwa Śpiewaczego Lutnia im. Piotra Maszyńskiego. Po kilkunastu latach, dzięki zaangażowaniu serwisów społecznościowych i odkurzeniu notesów z telefonami, do wokalnie aktywnych rudymentów chóru żeńskiego starej Lutni udało się dokooptować kilku panów, co dało początek chórowi kameralnemu Endorfina. Do współpracy udało się pozyskać dyrygenta Andrzeja Sławomira Kiełbowicza.

Andrzej S. Grabowski – zajmuje się malarstwem sztalugowym, ściennym, scenografią, fotografią, filmem artystycznym, grafiką komputerową, edukacją artystyczną. Jest kuratorem i pomysłodawcą wielu wydarzeń artystycznych polskich i międzynarodowych. Jest wiceprezesem Fundacji artystyczno-edukacyjnej andART.
Absolwent Państwowego Liceum Technik Plastycznych w Tarnowie, następnie Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni prof. Jonasza Sterna (dyplom w 1976 r.), a także Podyplomowego Studium Scenografii oraz Hunter College, Graphic Design & Photography, NY, USA (1995 r.).


Zastosowanie pasteli suchych w modelarstwie i technikach mieszanych

Kwiecień 13, 2015

Nie każdy wie jak szerokie zastosowanie mają popularne suche pastele, które każdy z nas miał okazje poznać już w szkole podstawowej. Naturalnym tokiem myślenia kojarzą się one z rysunkiem kolorowym kruchym sztyftem zachowującym się na kartce papieru podobnie jak kreda na tablicy lub chodniku. Jest to zupełnie słuszny kierunek gdyż jest to ich podstawowe zastosowanie.

Poznając temat nieco głębiej możemy się przekonać że to bardzo atrakcyjne medium rysunkowe jest jednym z bardziej niedocenianych środków artystycznych. Jak wiadomo potrzeba matka wynalazków, z biegiem czasu pastele suche ewoluowały zarówno pod względem formy jak i zastosowania. Dziś na runku mamy dostęp do szerokiej gamy form i kolorów suchych pasteli. Dostępne są w formie cienkiego rdzenia zamkniętego w drewnianej oprawie jak tradycyjna kredka ołówkowa, klasycznych sztyftów o różnych średnicach i przekrojach, najnowszą formą są jednak pastele w formie pigmentowego krążka zamkniętego w plastikowym pudełku – produkt ten zwie się PanPastel.

Wszystkie wyżej wymienione formy pasteli suchych bywają lepszej lub gorszej jakości… produkty szkolne i studenckie zawierają zazwyczaj małą ilość pigmentu i duża ilość wypełniaczy i utwardzaczy. Pastele artystyczne powinny być miękkie, gładkie w konsystencji o drobnym pigmencie.

Jakie możliwości dają nam dziś pastele suche? Otóż w zasadzie nie ograniczone, ogromny wkład w dzisiejszą pastelową wszechstronność miało pojawienie się wspomnianych pasteli suchych PanPastel (dodać należy że są to pastele suche z pułki artystycznej a nawet premium, nie zawierają bowiem żadnych wypełniaczy ani utwardzaczy, mają tez doskonalą światłoodporność). Dzięki ich formie krążków i gamie narzędzi wykonanych ze specjalnej gąbki, aplikujemy kolor w taki sam sposób jak farbę za pomocą pędzla. Dzięki temu powstało wiele artystycznych technik łączonych polegających na użyciu wielu technik przy tworzeniu jednego obrazu np. farb akrylowych lub akwarelowych i pasteli suchych albo markerów lub tuszy. Pastele suche znalazły także zastosowanie w technikach kreatywnych i hobbystycznych jak decoupage oraz scrap booking do tworzenia efektów przetarć i cieniowania.
Ciekawym zastosowaniem o którym należy wspomnieć trochę szczerzej jest zastosowanie pasteli suchych w modelarstwie i produkcji makiet. Jeśli używamy pasteli w sztyfcie będziemy je musieli najpierw pokruszyć na idealnie miałki proszek, jeśli zastosujemy pastele PanPastl ten etap możemy pominąć. Wystarczy nabrać pastele na jedno z narzędzi i nanieść ją na obszar który chcemy pokryć kolorem. W przypadku pokruszonego sztyftu, pył nanosimy za pomocą twardszego pędzla. Pastele suche możemy nanosić na powierzchnie różnego rodzaju, może to być plastik, drewno, metal, tektura itp. Ważnym etapem jest utrwalenie pasteli na powierzchni modelu lub makiety i tu stosujemy klasycznie fiksatywę lub stosujemy rozpuszczalniki typu white spirit lub terpentynę.

This slideshow requires JavaScript.