Pastele olejne vs. Suche pastele

Sierpień 25, 2017

Nie każdy wie że pastele to całkiem szeroka grupa mediów rysunkowych, część z nich zalicza się również do mediów malarskich.

Zanim wybierzemy  na zakupy i odwiedzimy sklep plastyczny, powinniśmy zapoznać się z podstawową gama informacji o technikach pastelowych, rodzajach pasteli i efektach jakie możemy nimi uzyskać.

Jak w przypadku większości artykułów malarskich i rysunkowych do wybory mamy pastele studyjne (szkolne) oraz pastele artystyczne. Po raz kolejny pragniemy zwrócić uwagę że JAKOŚĆ MA ZNACZENIE. Jeśli nie chcemy męczyć się z, rozczarowywać i zniechęcać, nie decydujmy się na najtańsze opcje pasteli. Takie produkty w większości przypadków bardziej przeszkadzają w tworzeniu i rozwijaniu umiejętności niż pomagają. Stanowią barierę nie do przeskoczenia..

Tak więc jeśli próbujecie swoich sił w dowolnej technice malarskiej lub rysunkowej i dochodzicie do wniosków typu:

– nie wychodzi mi
– to nie dla mnie
– nie potrafię, to mnie przerasta

Spróbujcie jeszcze raz, ale tym razem korzystając z lepszych produktów. Gwarantuję Wam że nagle okaże się że jesteście całkiem nieźli już na starcie ;)

Ok, wracamy do pasteli. Pastele rysunkowe – artystyczne możemy podzielić przede wszystkim na rodzaj. Wyróżniamy pastele olejne i pastele suche.
Pastele olejne na pierwszy rzut oka przypominają kredki świecowe. Technicznie jest o drobno zmielony pigment artystyczny, utarty z olejem lnianym.
Powinny mieś gładką, woskową konsystencję. Najlepsze olejne pastele artystyczne rozprowadzają się wręcz w maślany sposób i nie wymagają praktycznie żadnego nacisku. Mają intensywne, wyraziste i kryjące kolory. Pastele olejne mogą być stosowane samodzielnie, tak jak są. Możemy nimi rysować na różnego rodzaju papierach oraz podobraziach. Pozwalają również na tworzenie bardziej malarskich efektów. Pastele naniesioną na płótna malarskie możemy dodatkowo rozprowadzić pędzlem zanurzonym w terpentynie balsamicznej.

mgps-700-oil-set-16

Dodatkowo pastele olejne mogą być łączone z malarstwem olejnym! Możemy wykonywać nimi szkic podmalówkowy lub nawet malować nimi elementy na obrazie olejnym.

Pastele suche to w sumie przeciwieństwo pasteli olejnych. Swoją formą na pierwszy rzut oka przypominają kolorową kredę. Są kruche, sypkie, na powierzchni papiery rozcierają się swobodnie zostawiając coś jakby kolorowy puder. Technicznie pastele suche to pigment artystyczny utarty bardzo drobno i sprasowany z suchym spoiwem np. glinkami, gipsem lub kredą. Im lepszej jakości pastel, tym mniejsza ilość spoiwa w stosunku do pigmentu. pastele suche powinny rozprowadzać się miękko, bez konieczności stosowania wyraźnego nacisku. Po. winny łatwo nakładać się na siebie i łączyć. Odwiedzając sklep plastyczny, znajdziemy pastele suche w różnych formach:

pastele suche w sztyftach (np. Rembrandt)
– pastele suche w drewnianej oprawie – w kredce (Pastel Pencils)
– pastele suche w formie krążków pigmentowych (pastele PanPastel)

pastel types

2 pierwsze rodzaje nanosimy na papier do pasteli bezpośrednio, bez konieczności użycia narzędzi. Pastele PanPastel nanosimy na papier za pomocą gąbkowych narzędzi, bliźniaczo jak w przypadku nakładania farby za pomocą pędzla. Zwiększa to precyzję i wygodę racy. Ograniczają dodatkowo bałagan i ilość kolorowego pudry który koloruje nasze otoczenie bezkompromisowo w przypadku pracy pastelami suchymi w formie sztyftów. Wszystkie formy pasteli suchych są ze sobą zgodne i kompatybilne. Możemy swobodnie korzystać ze wszystkich jednocześnie.

Jaki papier do pasteli? Ano papier do pasteli powinien być szorstki lub fakturowany. Chodzi o to by nasz kolor miał się na czym zatrzymać. Do pasteli suchych dostępne są aktualnie wykwintne papiery welurowe oraz wyraziste przypominający drobny papier ścierny.

Kolorystycznie mamy ogromną swobodę. Arkusze mogą mieść dowolna kolorystykę, tak aby estetycznie uzupełniały nasz przyszły obraz. Najczęściej wybierane tonacje papierów do pasteli to beże, szarości i brązy, delikatne odcienie zieleni i błękitów.

Na koniec pozostaje nam wspomnieć że zarówno pastele olejne jak i pastele suche powinniśmy na końcu zabezpieczyć. Tak jak obrazy zabezpieczany werniksami, tap pastele zabezpieczamy fiksatywą. Nie ma niestety jednej uniwersalnej, fiksatywa do pasteli olejnych nie zadziała dobrze na pastele suche o odwrotnie… fiksatywa do pasteli suchych nie pomoże pastelom olejnym .

Reklamy

Markery projektowe, czyli Promarkery i nie tylko

Maj 22, 2017

Od kilku lat markery projektowe czy też markery rysunkowe cieszą się  niezwykłą i niesłabnącą popularnością. W związku z tym na rynku pojawiło się wiele markerów, wszystkie bliźniaczo do siebie podobne… przynajmniej na pierwszy rzut oka.  Nie da się ukryć że jest jedna marka której nazwa stała się synonimem dla ogólnej grupy markerów. Od jakiegoś czasu wszystkie markery rysunkowe określane są jako promarkery.

Postaramy się wskazać te markery projektowe, których jakość nie powinna Was rozczarować a cena nie wypchnie Wam powietrza z płuc.

Większość z markerów rysunkowych posiada permanentny, transparentny tusz na bazie alkoholu. Idealnie nadają się do rysunków w stylu Manga, ilustracji architektonicznych, szybkich szkiców w dowolnej tematyce. Przede wszystkim jednak markery typu Promarker używane są do tworzenia realistycznych projektów oraz ilustracji modowych.

Jakie markery wybrać? Jest wiele możliwości i wszystko zależy od potrzeb i stylu w jakim pracujemy. Jako że większość markerów posiada transparentny tusz na bazie takiego samego alkoholu możemy łączyć ze sobą gamy markerów kilku producentów. Różnią się jednak końcówkami. Promarkery Winsor&Newton oraz markery Kuretake KureColor Twin Marker posiadają końcówki o takich samych profilach, najczęściej wybieranych. Z jednej strony gruba ścięta, z drugiej zaś cienka i okrągła. Podobnie prezentują się markery rysunkowe Copic Marker.

markery

Jeśli nasz styl wymaga zróżnicowanych efektów paletę złożoną z wyżej wymienionych markerów polecany urozmaicić markerami o takim samym tuszu lecz odmiennymi końcówkami. Doskonałym wyborem są tzw. markery pędzelkowe. Posiadają ode jedna cienką okrągłą końcówkę i jedną grubą, miękką końcówkę przypominająca pędzel. Tu koniecznie należy wymienić Kuretake KureColor Fine&Brush Manga Marker oraz Winsor&Newton Brush Marker.

Wszystkie markery projektowe na bazie alkoholu tworzą piękne, jednolite wypełnienia, przejścia tonalne i cieniowania.  Ważne żeby wybrać do nich odpowiedni, nie chłonący papier. Dzięki niemy nasze markery nie wypiszą się zbyt szybko i znacznie łatwiej uzyskany oczekiwane efekty.

Osobnym typem markerów rysunkowych, innym niż promarkery są markery z wodnym tuszem czyli markery akwarelowe. Tu należy wymienić 3 liderów grupy czyli markery Kuretake Art&Graphic Marker, Winsor&Newton Watercolour Marker oraz najświeższe markery Ecoline Brush Pen i Sakura Kio Marker.

Markery akwarelowe można dowolnie łączyć ze sobą oraz wszystkimi mediami akwarelowymi takimi jak farby akwarelowe, tusze, ecolina, kredki akwarelowe itp.
Markerami akwarelowymi najlepiej jest pracować na chłonnym papierze akwarelowym.
Dzięki temu będziemy mogli swobodnie rozmywać tusz bez obaw o niechciane odkształcanie się kartki.

Produkty przez nas opisane są powszechnie dostępne i na pewno traficie na nie odwiedzając sklep plastyczny


„Radość Tworzenia” Czyli nowe warsztaty plastyczne w Wilanowie

Maj 4, 2016

Pragniemy serdecznie zaprosić wszystkich mniejszych i większych pasjonatów, hobbystów którzy czuja pociąg do sztuk plastycznych. Amatorów i osoby doświadczone, dzieciaki powyżej 9 roku życia też :)  jak sama nazwa warsztatów sugeruje „Radość tworzenia” czyli macie mieś frajdę i dobrze się bawić tworząc i poznając techniki rysunkowe oraz malarskie.

Winnym całego zamieszania jest dobrze Wam znany artysta i wieloletni organizator tak lubianych przez Was „Zmysłów Sztuki” – Andrzej Grabowski

Warsztaty artystyczne "Radość Tworzenia"
Po raz pierwszy „Radości tworzenia” będzie można doświadczyć 14 maja 2016 r. (sobota) w godz. 11:00 – 15:00, w Wozowni, na przedpolu Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.

Odkryjmy artystyczną siłę duetu!

Przedmiotem pierwszych warsztatów „Radość tworzenia” będzie symbolika kolorów na przestrzeni wieków, zarówno w malarstwie, jak i w codziennym życiu. Porozmawiamy o oczach utrwalonych na portretach królewskich Kolekcji Wilanowskiej i właśnie oczy nauczymy się rysować. Oczy, które uważane są za zwierciadło duszy, od wieków inspirowały malarzy. To one pokazują charakter i nadają wyrazistości portretowanemu. Nauczymy wszystkich, nawet tych co w to nie wierzą, prawidłowo rysować oczy, a potem wspólnie narysujemy charakter i kolor oczy naszych partnerów.

Rysunki wykonane na warsztatach są własnością ich autorów, więc mogą stać się piękną pamiątką z Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie lub nietypowym prezentem dla bliskiej osoby.

Do wspólnej kreacji i zabawy zapewniamy materiały malarskie.

Wszelkich dodatkowych informacji udziela twórca, kurator i prowadzący projekt – Andrzej S. Grabowski, artysta malarz, email: agrabowski@muzeum-wilanow.pl.

Bilety w cenie 10 zł do nabycia w kasie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie (http://wilanow-palac.pl).

 


Media woskowe do farb olejnych

Marzec 30, 2016

Od samego początku artyści stosowali media do technik malarskich zmieniając właściwości farb zagęszczając je, rozrzedzając, usztywniając, matowiąc.  Stosowali oni szeroką gamę środków, zaczynając od prostych, podstawowych substancji  jaki są rozpuszczalniki, z biegiem czasu sięgając po skomplikowane mikstury które wymagają mieszania różnych olejów, żywic, balsamów i wosków. Firma Williamsburg od zawsze dostarcza rozmaitych substancji bazowych artystom którzy chcą tworzyć własne mieszanki i media. Wśród tych produktów znalazł się także produkt który pragniemy przy tej okazji szczególnie polecić, to gotowe to użycia medium woskowe dostępne w puszkach o pojemności 236, 473 oraz 946ml.

Williamsburg Wax Medium for oil paints

Niezmiennie od początków istnienia firmy Williamsburg, medium woskowe wytwarzane jest według tej samej receptury – połączenia oleju lnianego, bielonego wosku pszczelego i żywicy damarowej. W przeciwieństwie do innych mediów woskowych dostępnych na rynku, Williamsburg Wax Medium nie zawiera żadnych rozpuszczalników, co ma ogromne znaczenie w przypadku malarzy wrażliwych na działanie rozpuszczalników i ograniczających ich udział w procesie malowania. Gdy nabieramy je z puszki ma konsystencję miękkiej pasty ale już chwilę później, pod szpachelką staje się jedwabistym pół płynnym woskiem który możemy rozrobić samodzielnie lub swobodnie łączyć z farbami. Może być również stosowane jako powłoka samodzielna niebarwiona powłoka co stanowi wyjątek wśród tego typu mediów. Większość z nich zawiera zbyt dużą ilość wosku co sprawia że powłoka staje się krucha i ma słabą przyczepność. Dzięki specjalnej recepturze opracowanej przez fachowców firmy Williamsburg, Wax medium ma idealne proporcje oleju lnianego i wosku dzięki czemu artyści mają znacznie większą swobodę i pole manewru wykorzystania tego wyjątkowego produktu.

Medium woskowe strukturalne do farb olejnych Williamsburg

Wax Medium zmieszane z farbami olejnymi Williamsburg Slate Black i Alizarin Orange.

Dodając niewielka ilość medium woskowego (10-20%) do farby, uzyskamy płynna, gładka konsystencję bez nieprzyjemnych i szkodliwych oparów które są nieodzowne przy stosowaniu rozpuszczalników jakich jak White Spirit czy terpentyna. W trakcie wysychania farba będzie stawała się coraz bardziej przezroczysta i nabierze szlachetnego satynowego połysku. Niemniej jednak należy zachować rozsądek i ostrożność przy proporcjach medium do farby.  Dodając większą ilość medium woskowego uzyskujemy miększą powłokę i dużą przejrzystość. Naturalnym zjawiskiem może być żółknięcie z czasem kolorów mocno rozcieńczonych medium ze względu na zawarty w nim olej. Z tego względu najlepiej jest graniczyć stosowanie mieszanek których większy procent stanowi medium. I jeszcze jedna ważna i przydatna cecha Williamsburg Wax Medium – może być łączone z innych olejami i żywicami alkidowymi dając praktycznie nieskończoną ilość możliwości. Zmodernizowane medium szybkoschnące będzie pozwalało na naniesienie powłoki o grubości kartki papieru a czas wysychania obrazu po jej nałożeniu to zaledwie 4-7 dni


36 zmysły sztuki. Zakończenie cyklu

Marzec 2, 2016

 Na 36 i za razem ostatnich „Zmysłach Sztuki” spotkaliśmy się w gronie ludzi, którzy chcą wiedzieć więcej, chcą doświadczać, poznawać, odkrywać, nie boją się myślenia i dzielenia z innymi swoim zdaniem. Gośćmi były 2 wyjątkowe artystki: prof. dr hab. Elżbiety Gajewskiej – flecistka, kameralistka i pedagog oraz Edyty Dzierż – malarka i performerka, która już w dzieciństwie odkrywały w sobie pasje artystyczne.

Zarówno Elżbieta, jak i Edyta ujęły gości swoją szczerością w tym, co mówią i robią, tworzą. Na spotkaniu dzieliły się swoimi przemyśleniami, doświadczeniami, opowiedziały o źródłach inspiracji, ale także zachęcały do dyskusji.

To ostatnie spotkanie dostarczyło nam dodatkowych artystycznych wrażeń, bo uczestniczyliśmy w procesie tworzenia obrazu! Edyta Dzierż, zainspirowana utworem „Cadneza” na flet i perkusję, skomponowanym przez Martę Ptaszyńską, pokazała nam, oczywiście w pewnym skrócie, na czym polega proces twórczy. Z uwagą śledziliśmy każdy ruch malarki. Czasem wyglądało tak, jakby Edyta dyrygowała orkiestrą, jej ruchy współgrały z dźwiękami fletu i perkusji, na co zwrócił uwagę prof. Tadeusz Gadzina.
Ciekawy był także wybór utworu, który stał się inspiracją do obrazu. Zdaniem Elżbiety samotny flet brzmi jak kreska, a to za mało, by stworzyć interesujące dzieło malarskie. Zdecydowała, że dopiero flet w połączeniu z instrumentami perkusyjnymi stworzy przestrzeń i rzeczywiście ten rozmach można zobaczyć w obrazie, który powstał na „Zmysłach Sztuki”.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Niestety, w tak krótkim czasie nie dało się poruszyć wszystkich tematów, o których chcieliśmy porozmawiać. Na przykład historia fletu była ledwie muśnięta, a to bardzo ciekawy wątek. Zainteresowanych odsyłam do programu, w którym Elżbieta Gajewska rozmawia i gra z Grzegorzem Olkiewiczem. Mogliśmy zobaczyć trzy różne flety – grande, altowy i piccolo oraz usłyszeć jak brzmią. Elżbieta Gajewska powiedziała o tym, czym się różnią, który kiedy jest używany oraz jakie dźwięki można wydobyć z każdego z nich. Rozmawialiśmy o intuicji i wrażliwości, o wywoływaniu emocji, o synestezji, czyli odczuwaniu wszystkimi zmysłami, o wydmuchiwaniu duszy, o oddechu. Padło takie piękne zdanie, że gra na instrumencie dętym jest jak śpiew, a oddech dla flecisty jest jak smyczek dla skrzypiec.
Poruszyliśmy także temat, czy Chopin grał Chopina, czyli czy właściwie wiadomo, jakie były intencje kompozytora? Jeśli kompozytor żyje, to jest łatwiej, choć nie dla każdego. Bartosz Kowalski wypowiedział się że lubi, kiedy wykonawca czymś go zaskoczy. Prof. Tadeusz Gadzina zwrócił uwagę na to, że przygotowując się do wykonania utworu, należy poznać okoliczności powstania dzieła, styl czy charakter kompozytora, jego inne utwory, brzmienia, bo to może pomóc.

Nie obyło się bez małej prowokacji;) Bo, czy podejście wierne tekstowi muzycznemu, nie ogranicza rozwoju? Gdyby nie bunt i odejście od sztywnej formy, to może nie powstałby jazz, nie pojawili się impresjoniści, a potem kolejni rewolucjoniści w sztuce? To dało także przyczynek do rozmowy o abstrakcji. Czy każdy może namalować abstrakcyjny obraz? Moim zdaniem nie każdy. Jak powiedziała Edyta, żeby powstała abstrakcja musimy przejść przez realizm, pokonać długą drogę, by dojść do kreski. To trochę jak z wypowiedzią. Elżbieta stara się mówić coraz mniej, ale trafiać jak najcelniej. To także podziwiam i do tego dążę. Świetnie się bawiliśmy, kiedy interpretował kolejne obrazy Edyty i trafiał w swoich porównaniach w intencje autorki. Mówiliśmy o inspiracji przyrodą i o nadawaniu tytułów obrazom, aby mogły naprowadzić odbiorcę w jakiej przestrzeni ma doszukiwać się sensu.
Obrazy Edyty wibrują kolorem, światłem. Są jak makrofotografia. W jednych można zobaczyć zbliżenie na pióra, fragment muszli ślimaka, płatek kwiatu. Dla mnie emanują niezwykle pozytywną, relaksującą energią.

Było muzycznie, malarsko, energetycznie, zabawnie, choć chwilami także poważnie, ale również bardzo wesoło. A na koniec nasze zmysły smaku zostały zaspokojone „Zadzierżystymi flecikami”, czyli wspólnym słodkim dziełem Edyty Dzierż i Elżbiety Gajewskiej.

Spotkanie trwało wyjątkowo długo, bo zaczęliśmy się rozchodzić dopiero około godziny 22:30. Jeszcze ktoś chciał o coś zapytać, jeszcze chwila na wspólne zdjęcie, jeszcze moment na ostatnie rozmowy i wyrażenie żalu, że to ostatnie „Zmysły Sztuki”.

Jeśli nie mogliście być z nami, udostępniamy film – krótką video relację z tego wyjątkowego spotkania

Dziękujemy wszystkim który przyczynili się do tworzenia tego wyjątkowego cyklu spotkań, w szczególności Panu Andrzejowi Grabowskiemu, Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie oraz WSZYSTKIM twórcom, gościom i fanom Zmysłów Sztuki. To była dla nas olbrzymia przyjemność.

Już wkrótce nowe projekty i atrakcje, zostańcie z nami bo będzie się działo :)


18 luty 2016 – 36 Wilanowskie Zmysły Sztuki

Luty 18, 2016

W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji „andART”serdecznie zapraszamy na 36. spotkanie z cyklu „Zmysły Sztuki”, które odbędzie się 18 lutego 2016 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16)

Naszymi gośćmi będą Edyta Dzierż – malarka i performerka oraz prof. dr hab. Elżbieta Gajewska – flecistka, kameralistka, pedagog.
Porozmawiamy m.in.: o roli koloru, światła, formy, materii i przestrzeni w kreowaniu sztuki, o rzeczywistości i abstrakcji, a także o mitologii oraz magicznej mocy fletu.
Jednocześnie dokonamy podsumowania całego cyklu „Zmysły Sztuki”, który zostaje zawieszony z uwagi na zbliżający się remont Oficyny Kuchennej. Przerwę chcemy wykorzystać na znalezienie wsparcia finansowego, które pozwoli nam na kontynuowanie i rozwijanie programu oraz na wydanie publikacji. Pomoc uczestników i sympatyków „Zmysłów Sztuki” w znalezieniu sponsorów jest mile widziana.

36_ZS_plakat

Edyta Dzierż (www.edyta.dzierz.netgaleria.pl) – malarka, performerka
Studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W 2004 r. Dyplom z malarstwa pt. „Pejzaż” w pracowni prof. Mariana Czapli. Aneks z technik ściennych w pracowni prof. E. Tarkowskiego, „Przemienienie Pańskie”, mozaika, realizacja wspólna.
W latach 2000 – 2002 specjalizacja z rzeźby w pracowni prof. Gustawa Zemły.
W latach 2007 – 2008 laureatka nagród i wyróżnień w konkursie „Obraz Sezonu i Rzeźba Sezonu w Warszawie”.
W roku 2007 Finalistka Konkursu im Franciszki Eibisch „Malarstwo” Galerii Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie.

Tworzy autorskie projekty artystyczne, a także działa jako organizator, kurator wystaw/projektów ogólnopolskich promujących sztukę współczesną. Współtworzy PRACOWNIĘ 23 na warszawskiej Pradze, a także Grupy Artystyczne: Osobno, Symfonia oraz interdyscyplinarną Młodzi Sztuką. Znalazła się w Rankingu Rzeczpospolitej „Kompas Młodej Sztuki” w latach 2008 – 2012.

Prof. dr hab. Elżbieta Gajewska – flecistka, kameralistka, pedagog
Studia z wyróżnieniem ukończyła w Akademii muzycznej im. Fr. Chopina w Warszawie w klasie prof. Henryka Bartnikowskiego. Następnie doskonaliła swoje umiejętności jako stypendystka Rządu Francuskiego pod kierunkiem Jean-Pierre Rampala i Alain Marion w Paryżu oraz w Academie Internationale d’Ete w Nicei, następnie u Gezy Nowaka w Pradze.
Celem jej działalności artystycznej stała się gra solowa oraz pedagogika, której naczelnym zadaniem było przeniesienie na grunt polski zasad nowoczesnej szkoły gry fletowej bazującej na prawidłach szkoły francuskiej.
Koncertowała w Polsce i za granicą (większość krajów Europy, Kanada, Brazylia, Japonia, Korea Płd., Tajlandia, Indie, Kuba), występując z recitalami, koncertami z towarzyszeniem orkiestr symfonicznych i kameralnych oraz koncertami muzyki kameralnej. W jej szerokim repertuarze szczególne miejsce zajmuje twórczość kompozytorów polskich, w większości zarejestrowana w nagraniach dla Polskiego Radia oraz na płytach. Wśród pozycji tych znajduje się ponad dwadzieścia utworów jej dedykowanych.
Od 1965 roku jest związana z warszawską uczelnią – początkowo jako studentka PWSM, a następnie – od 1975 roku jako dydaktyk, obecnie – profesor zwyczajny UMFC. Od 1996 roku związana jest także z Keimyung University w Daegu w Korei Południowej początkowo jako „visiting professor”, a następnie profesor w klasie fletu Keimyung Fr.Chopin Academy of Music. Prowadzi również kursy dla flecistów za granicą (Kanada, Korea Płd., Brazylia, Francja, Norwegia, Szwajcaria, Białoruś).
Zaangażowana we wszelkie formy działalności mające na celu opiekę nad prawidłowym rozwojem artystycznym młodzieży, w latach 2000-2009 pełniła funkcję prezesa Stowarzyszenia Flecistów Polskich.
W 2012 roku została uhonorowana przez JM Rektora prof. Stanisława Moryto Medalem „Za zasługi dla UMFC”. W 2013 otrzymała Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego za całokształt dorobku artystycznego i pedagogicznego.


To były wyjątkowe Zmysły Sztuki! Ostatnie w ty roku, 35 spotkanie cyklu.

Grudzień 11, 2015

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Ciemne wnętrze, szelesty, zapalają się płomyki, jeden,dwa, kolejne… i rozbrzmiewa śpiew. Chór kameralny Endorfina powitał gości 35. spotkania z cyklu Zmysły Sztuki utworem, który w nastroju nawiązał do części prac Andrzeja S. Grabowskiego prezentowanych w Oficynie Kuchennej.

Asamblaże, bo o nich mowa, stały się pretekstem do rozmowy o tradycji portretu trumiennego, wywodzącej się z Egiptu (portrety fajumskie), a bardzo popularnej w XVII i XVIII wieku wśród polskiej szlachty. Najstarszym znanym portretem trumiennym w Polsce jest wizerunek Stefana Batorego z końca XVI wieku. Co ciekawe, ten gatunek portretu sarmackiego nie ma swojego odpowiednika w kulturze innych państw europejskich. Andrzej S. Grabowski pokazał na spotkaniu, że jest nie tylko kuratorem Zmysłów Sztuki, nie tylko twórcą mocnych kolorystycznie prac malarskich, czy zmuszających do refleksji, pełnych odniesień do współczesnego świata, portretów trumiennych, nie tylko kreatorem recycled art (jako przykład może posłużyć laptop na kominku), ale także twórcą grafik, fotografii, logotypów, plakatów, broszur, katalogów, reklam… Pokazał, że zajmuje się edukacją artystyczną, odkrywa młode talenty, opiekuje się uzdolnionymi amatorami (kurator Królewskiej Akademii Sztuki), ale również wymyśla, organizuje i prowadzi plenery i wydarzenia malarskie (Malować każdy może). Pisze scenariusze i reżyseruje artystyczne filmy („Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś”, „Kalendarze Wilanowskie”). Zajmował się scenografią, choreografią, teatrem, poezją, tańcem… Na issuu.com zamieściliśmy prezentację, którą częściowo pokazaliśmy na spotkaniu (link do prezentacji), w której można przeczytać o większości projektów oraz, korzystając z linków, obejrzeć filmy, o których była mowa.

   Jak napisała do nas po spotkaniu Sylwia Lorenc (która także była naszym gościem na 29. Zmysłach Sztuki): „Dla mnie bardzo ciekawe i w pewnym sensie odkrywcze było to, że to co tworzymy czy odtwarzamy nie musi podobać się wszystkim. Niby człowiek o tym wie, ale ciągle się szarpie, szuka a tak naprawdę chodzi o nasze postrzeganie – bo niby zewnętrzne, słyszalne, widzialne – ale tak naprawdę głęboko wewnętrzne. Gdzieś tam oddajemy innym naszą duszę, coś co nas wyróżnia, coś co czujemy w dany sposób indywidualnie i niepowtarzalnie.”
W pewnym stopniu, przez tą wielość i różnorodność aktywności twórczej, Andrzej S. Grabowski zdominował spotkanie. Można go trochę usprawiedliwić tym, że było to podwójny jubileusz – 35. Zmysły Sztuki i jednocześnie jego urodziny (oczywiście wybrzmiało gromkie „Sto lat!”). W tym dniu wypadało także Święto Dziękczynienia, dlatego też padło wiele podziękowań dla publiczności, która tak licznie przybywa od pięciu już lat oraz dla twórców, których gościliśmy dotychczas na Zmysłach Sztuki. Na jubileuszowym spotkaniu pojawił się Grzegorz Śmigielski – bohater pierwszego spotkania, które odbyło się 4 listopada 2010 roku. Byli również uczestnicy ostatniego, 34. spotkania, Kasia Duda i Marek Ruff. Ucieszyła nas niezmiernie obecność prof. Mariana Nowińskiego (3. Zmysły Sztuki), Franciszka Maśluszczaka (9. ZS), prof. Tadeusza Gadziny (32. ZS), Bartosza Kowalskiego (30. ZS), Tomka Opałki (24. ZS), Jolanty Marcolli (21. ZS), Ani Polarusz i Kasi Kochańskiej (16. ZS).

Co ciekawe, po raz pierwszy gościliśmy na Zmysłach Sztuki dyrygenta. Andrzej S. Kiełbowicz, zwany Sławkiem, choć na pierwsze imię ma Andrzej, to jakoś drugie bardziej się przyjęło, nie miał łatwo w tym natłoku informacji i wydarzeń. Trzeba jednak przyznać, że te chwile, w których Sławek dochodził do głosu wybrzmiewały bardzo mocno, bo to istny wulkan energii. Kiedy mówi, to tak jakby dyrygował, tak wiele w nim ekspresji.

   Obu naszych gości łączy nie tylko pierwsze imię i inicjał drugiego, ale także opieka artystyczna nad uzdolnionymi amatorami, odkrywanie talentów i rozwijanie pasji, czy to śpiewu, czy malarstwa.

Sławek jest także kolejnym przykładem na to, jak ważną rolę odgrywa dom i artystyczne otoczenie. W jego przypadku mama, przemiła i ciepła osoba (była z nami na spotkaniu), miała ogromny wpływ na jego edukację twórczą i rozwój muzyczny. Natomiast u Andrzeja Grabowskiego nie tylko jego Tata, Julian Grabowski, zaraził go malarską pasją i edukacyjnym zacięciem, ale także inni członkowie rodziny Grabowskich, którzy tworzyli i działali na uczelniach artystycznych, czy to we Lwowie, czy Krakowie, chyba przekazali mu specjalny gen.
Tak jak w przypadku muzyków czy śpiewaków, których gościliśmy na Zmysłach Sztuki, ważnym wątkiem związanym z kierowaniem orkiestrą czy chórem, był niezmienny dylemat – czy jest to twórcze, czy odtwórcze działanie? Na ile może sobie pozwolić dyrygent, interpretując utwór? Zawsze ciekawiło mnie, czy batuta jest nieodłącznym atrybutem dyrygenta. Okazuje się, że nie. Można dyrygować całym ciałem, ale także można dawać sygnały samym wzrokiem, nieznacznym ruchem palców. Np. w czasie wykonywania przez Chór kameralny Endorfina pierwszego utworu było tak ciemno, że właściwie niewiele było widać z ruchów Sławka, a jednak chór sobie znakomicie poradził. W trakcie spotkania Sławek sprawił, że wszyscy wykonaliśmy pewien, nieskomplikowany utwór, posłusznie poddając się jego kierownictwu. Było przy tym trochę zabawy i śmiechu.

Chór zaprezentował bardzo różny repertuar – od pieśni renesansowych, przez współczesne polskie utwory, ale także angielskie, takie jak „Every Breath You Take” z repertuaru The Police, i na specjalne życzenie Andrzeja utwory The Beatles. A tak oto członkowie chóru skomentowali spotkanie (wpis na FB): „Drogi Mistrzu Andrzeju Grabowski! Mistrzu pędzla i gawędy! Luminarzu sztuk rozmaitych! My – Chór kameralny „Endorfina” – byliśmy zaszczyceni tym, że mogliśmy w Twoim towarzystwie uwalniać Zmysły Sztuki oraz Endorfiny. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy i zjedliśmy wiele ciekawych ciastek. A podniebienia spłukaliśmy szlachetnym nektarem. Zaś możliwość celebracji przy okazji Twoich urodzin, to już czysta, żywa i nieskrępowana przyjemność. Pozostajemy w uniżeniu – Endorfiniści.”
Niesamowitym wydarzeniem była prezentacja gry na pile. Sławek nie tylko zagrał melodię, która nie przypominała fragmentu ścieżki muzycznej do filmu grozy, ale także udzielił krótkiej lekcji Sylwii Lorenc. Zdradzę Wam, że po tej próbie okiełznania piły i smyczka, Sylwia – znakomita flecistka – nachyliła się do swojego męża, Mariusza, i powiedziała: „Kupisz mi piłę? Kupisz? Będę grała!”. A później Kasia Duda – wspaniała skrzypaczka – powiedziała, że też chciałaby popróbować gry na pile, bo to fascynujący instrument. Ciekawe, czy ktoś jeszcze skusi się i spróbuje tej trudnej sztuki?

Czas mijał niepostrzeżenie… Był poncz, znakomity tokaj, numerowane ciastko „Niespodziewanka” (osoba, która wylosowała ciastko nr 11 wygrała jedną z prac Andrzeja), życzenia pisane wierszem autorstwa Ewy Bukszy (przeczytane przez autorkę), kwiaty, obrazy (na zdjęciu uwieczniony od Kasi Nowakowskiej), książki, farby Golden od p. Tadeusza Sawickiego (maluje.pl)…
35. spotkanie to było wielkie święto nie tylko dla Andrzeja S. Grabowskiego, ale także dla pasjonatów Zmysłów Sztuki.
Za to, że od pięciu lat możemy realizować tak fantastyczny projekt, chcemy podziękować Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Arkadiuszowi Bachanowi z firmy PerAarsleff Polska, Tadeuszowi i Arturowi Sawickiemu z firmy Savel (www.maluje.pl), Monice Kalecie i Jarkowi Uścińskiemu z Oficyny Kuchennej, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni.
Więcej zdjęć ze spotkania można zobaczyć na naszym fanpage’u na FB: https://www.facebook.com/zmyslysztuki/.
Kolejne Zmysły Sztuki dopiero w lutym 2016 roku. Koniecznie śledźcie nasze wpisy aby nie przegapić zwiastuna ;)