Wilanowskie spotkania ze sztuką.

Wilanowskie spotkania ze sztuką 2011 przeszły do historii. Przedstawiamy podsumowanie tegorocznych wilanowskich spotkań ze sztuką odbywających się pod hasłem Zmysły Sztuki napisane przez Barbarę Maciążek.

14 lipca 2011 roku w nastrojowym wnętrzu Królewskiej Cukierni Wilanowskiej, na terenie Muzeum Pałacu w Wilanowie, odbyło się szóste spotkanie z cyklu „Zmysły sztuki”. Atmosfera była gorąca nie tylko z powodu lipcowego upału, ale także dzięki artystom – Natalii Ruszkowskiej de Fernandez i Robertowi Żyburze, oraz gościom, których pojawia się na kolejnych spotkaniach coraz więcej i więcej.

„Zmysły sztuki” to cykl spotkań edukacyjno-artystycznych, które pozwalają na swobodną rozmowę z twórcami, o tym, jak i gdzie artyści poszukują inspiracji oraz jak wygląda ich warsztat twórczy. Goście, korzystając z tej okazji, zasypują bohaterów spotkań wieloma pytaniami. Artyści występują parami, prezentując sztuki wizualne oraz inne dyscypliny artystyczne – w przypadku ostatniego spotkania były to malarstwo i muzyka. Odmienność ta stwarza różne odniesienia i relacje, występujące w złożonym i czasami trudnym do wytłumaczenia akcie twórczym.

W związku z tym, że cykl nazywa się „Zmysły sztuki”, to zawsze staramy się je wszystkie uruchomić.  Zmysł wzroku:  Na ścianach Cukierni można podziwiać obrazy artysty malarza Roberta Żybury (www.zybura.art.pl). Podczas spotkania dowiedzieliśmy się między innymi o tym, że Roberta od najmłodszych lat zawsze ciągnęło do malowania, do zabawy z farbą i tak to trwa do dziś. Źródłem inspiracji jest dla niego miasto – to, co dzieje się na płotach, na murach, plakaty naklejane jedne na drugie, odpadające, odklejające się elementy. W jego obrazach, prezentowanych w Cukierni, przewija się motyw kółka i krzyżyka, którego źródło tkwi w dzieciństwie, w zabawie wówczas bardzo popularnej. Drugi temat to antyk, który fascynuje Roberta, bo ma swoją historię. Kolejny to ludzie w przestrzeni miejskiej. Z jednej strony abstrakcja, z drugiej rysunek – szeroki wachlarz wypowiedzi, różny sposób traktowania materii.
Zmysł słuchu: Natalia, z towarzyszeniem Mateusza Wołk-Łaniewskiego, powitała gości tangiem „Por una cabeza”, skomponowanym w 1935 roku przez Carlosa Gardela, a znanym z filmu „Zapach kobiety” (1992 r., reż. Martin Brest). Pomiędzy kolejnymi pytaniami i odpowiedziami, usłyszeliśmy romantyczne „Besame mucho” – jedyny nie argentyński utwór tego wieczoru zagrany przez Natalię. Później zabrzmiało kolejne tango – „Oblivion” (Zapomnienie) Astora Piazzolli, które pojawiło się, jako ścieżka dźwiękowa w filmie „Henryk IV” z Marcello Mastroiannim w roli tytułowej. Dźwięki kolejnego utworu pt.: „Libertango” jeszcze długo po spotkaniu brzmiały w mojej głowie, a po powrocie do domu odszukałam płytę Piazzolli, żeby posłuchać jak on to grał.

Natalia swoją muzyczną drogę rozpoczęła niezwykle wcześnie, jak to często dzieje się w rodzinach, w których rodzice są muzykami. W jej przypadku tata postanowił, że jego córka będzie grać. Początkowo wybrano dla niej skrzypce, ale przed zdaniem na studia porzuciła je, gdyż oczarowało ją miękkie, głębokie brzmienie altówki. Część „zmysłowa” historii Natalii to Meksyk, gdzie mieszka od pięciu lat, gdzie poznała swojego męża i gdzie zafascynowała się tangiem. Tam właśnie chce otworzyć polską restaurację. Jednak zamiast mówić więcej o sobie, wolała grać i opowiadać o utworach, które wykonuje.
Zmysł smaku i zapachu: Tym razem nie tylko mogliśmy posmakować wyśmienitego węgrzyna, ale także dowiedzieć się więcej o winach z Węgier, a także o tym, dlaczego w takim miejscu jak Pałac w Wilanowie rozmawiamy właśnie o tych, a nie innych winach. Jerzy Sztyler, właściciel Galerii oraz Winiarni „Lippóczy Pince” w Tarnowie, marszand Roberta Żybury, znawca win tokajskich i wspaniały gawędziarz, przeniósł nas do XVII wieku. Nawiązał do powrotu Jana III Sobieskiego z wyprawy pod Wiedniem, kiedy to tokajscy winiarze obawiali się spustoszenia piwnic przez polskich wojaków. Szczęśliwie Sobieski zapobiegł załamaniu rynku winiarskiego, wysłał umyślnego, aby zakupił wina dla bohaterów wyprawy. Kolejny etap w historii węgierskich win w Polsce to rok 1929, kiedy to rodzina Lippóczy przyjechała właśnie do Polski w poszukiwaniu piwnic, które miałyby podobne warunki do składowania win do panujących w piwnicach węgierskich. Przypadkowo znaleźli się w Tarnowie, gdzie natrafili na takie, które im odpowiadały i założyli skład win węgierskich. Jerzy opisywał smaki kolejnych prezentowanych win, które następnie można było degustować. Sprawdzając barwę wina, jego zapach, a następnie smak uruchomiliśmy kolejne zmysły.

Ale to jeszcze nie koniec zmysłowych doznań. Dodatkową atrakcją „Zmysłów sztuki” jest poczęstunek w postaci oryginalnego dzieła sztuki cukierniczej, każdorazowo specjalnie opracowanego przez bohaterów danego spotkania. Tym razem mogliśmy delektować się ciastkiem o plastyczno-muzycznej nazwie „Pomarańczowe tango”. Na bazie projektu naszych artystów Królewska Cukiernia Wilanowska przygotowała smakowy majstersztyk.
Więcej o ostatnim spotkaniu oraz o poprzednich można przeczytać na: http://zmyslysztuki.blog.onet.pl. Tam również znajduje się wywiad z Andrzejem S. Grabowskim – twórcą cyklu, kuratorem i moderatorem „Zmysłów sztuki”, a także notki biograficzne naszych artystów.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: