Media woskowe do farb olejnych

Marzec 30, 2016

Od samego początku artyści stosowali media do technik malarskich zmieniając właściwości farb zagęszczając je, rozrzedzając, usztywniając, matowiąc.  Stosowali oni szeroką gamę środków, zaczynając od prostych, podstawowych substancji  jaki są rozpuszczalniki, z biegiem czasu sięgając po skomplikowane mikstury które wymagają mieszania różnych olejów, żywic, balsamów i wosków. Firma Williamsburg od zawsze dostarcza rozmaitych substancji bazowych artystom którzy chcą tworzyć własne mieszanki i media. Wśród tych produktów znalazł się także produkt który pragniemy przy tej okazji szczególnie polecić, to gotowe to użycia medium woskowe dostępne w puszkach o pojemności 236, 473 oraz 946ml.

Williamsburg Wax Medium for oil paints

Niezmiennie od początków istnienia firmy Williamsburg, medium woskowe wytwarzane jest według tej samej receptury – połączenia oleju lnianego, bielonego wosku pszczelego i żywicy damarowej. W przeciwieństwie do innych mediów woskowych dostępnych na rynku, Williamsburg Wax Medium nie zawiera żadnych rozpuszczalników, co ma ogromne znaczenie w przypadku malarzy wrażliwych na działanie rozpuszczalników i ograniczających ich udział w procesie malowania. Gdy nabieramy je z puszki ma konsystencję miękkiej pasty ale już chwilę później, pod szpachelką staje się jedwabistym pół płynnym woskiem który możemy rozrobić samodzielnie lub swobodnie łączyć z farbami. Może być również stosowane jako powłoka samodzielna niebarwiona powłoka co stanowi wyjątek wśród tego typu mediów. Większość z nich zawiera zbyt dużą ilość wosku co sprawia że powłoka staje się krucha i ma słabą przyczepność. Dzięki specjalnej recepturze opracowanej przez fachowców firmy Williamsburg, Wax medium ma idealne proporcje oleju lnianego i wosku dzięki czemu artyści mają znacznie większą swobodę i pole manewru wykorzystania tego wyjątkowego produktu.

Medium woskowe strukturalne do farb olejnych Williamsburg

Wax Medium zmieszane z farbami olejnymi Williamsburg Slate Black i Alizarin Orange.

Dodając niewielka ilość medium woskowego (10-20%) do farby, uzyskamy płynna, gładka konsystencję bez nieprzyjemnych i szkodliwych oparów które są nieodzowne przy stosowaniu rozpuszczalników jakich jak White Spirit czy terpentyna. W trakcie wysychania farba będzie stawała się coraz bardziej przezroczysta i nabierze szlachetnego satynowego połysku. Niemniej jednak należy zachować rozsądek i ostrożność przy proporcjach medium do farby.  Dodając większą ilość medium woskowego uzyskujemy miększą powłokę i dużą przejrzystość. Naturalnym zjawiskiem może być żółknięcie z czasem kolorów mocno rozcieńczonych medium ze względu na zawarty w nim olej. Z tego względu najlepiej jest graniczyć stosowanie mieszanek których większy procent stanowi medium. I jeszcze jedna ważna i przydatna cecha Williamsburg Wax Medium – może być łączone z innych olejami i żywicami alkidowymi dając praktycznie nieskończoną ilość możliwości. Zmodernizowane medium szybkoschnące będzie pozwalało na naniesienie powłoki o grubości kartki papieru a czas wysychania obrazu po jej nałożeniu to zaledwie 4-7 dni


36 zmysły sztuki. Zakończenie cyklu

Marzec 2, 2016

 Na 36 i za razem ostatnich „Zmysłach Sztuki” spotkaliśmy się w gronie ludzi, którzy chcą wiedzieć więcej, chcą doświadczać, poznawać, odkrywać, nie boją się myślenia i dzielenia z innymi swoim zdaniem. Gośćmi były 2 wyjątkowe artystki: prof. dr hab. Elżbiety Gajewskiej – flecistka, kameralistka i pedagog oraz Edyty Dzierż – malarka i performerka, która już w dzieciństwie odkrywały w sobie pasje artystyczne.

Zarówno Elżbieta, jak i Edyta ujęły gości swoją szczerością w tym, co mówią i robią, tworzą. Na spotkaniu dzieliły się swoimi przemyśleniami, doświadczeniami, opowiedziały o źródłach inspiracji, ale także zachęcały do dyskusji.

To ostatnie spotkanie dostarczyło nam dodatkowych artystycznych wrażeń, bo uczestniczyliśmy w procesie tworzenia obrazu! Edyta Dzierż, zainspirowana utworem „Cadneza” na flet i perkusję, skomponowanym przez Martę Ptaszyńską, pokazała nam, oczywiście w pewnym skrócie, na czym polega proces twórczy. Z uwagą śledziliśmy każdy ruch malarki. Czasem wyglądało tak, jakby Edyta dyrygowała orkiestrą, jej ruchy współgrały z dźwiękami fletu i perkusji, na co zwrócił uwagę prof. Tadeusz Gadzina.
Ciekawy był także wybór utworu, który stał się inspiracją do obrazu. Zdaniem Elżbiety samotny flet brzmi jak kreska, a to za mało, by stworzyć interesujące dzieło malarskie. Zdecydowała, że dopiero flet w połączeniu z instrumentami perkusyjnymi stworzy przestrzeń i rzeczywiście ten rozmach można zobaczyć w obrazie, który powstał na „Zmysłach Sztuki”.

This slideshow requires JavaScript.

Niestety, w tak krótkim czasie nie dało się poruszyć wszystkich tematów, o których chcieliśmy porozmawiać. Na przykład historia fletu była ledwie muśnięta, a to bardzo ciekawy wątek. Zainteresowanych odsyłam do programu, w którym Elżbieta Gajewska rozmawia i gra z Grzegorzem Olkiewiczem. Mogliśmy zobaczyć trzy różne flety – grande, altowy i piccolo oraz usłyszeć jak brzmią. Elżbieta Gajewska powiedziała o tym, czym się różnią, który kiedy jest używany oraz jakie dźwięki można wydobyć z każdego z nich. Rozmawialiśmy o intuicji i wrażliwości, o wywoływaniu emocji, o synestezji, czyli odczuwaniu wszystkimi zmysłami, o wydmuchiwaniu duszy, o oddechu. Padło takie piękne zdanie, że gra na instrumencie dętym jest jak śpiew, a oddech dla flecisty jest jak smyczek dla skrzypiec.
Poruszyliśmy także temat, czy Chopin grał Chopina, czyli czy właściwie wiadomo, jakie były intencje kompozytora? Jeśli kompozytor żyje, to jest łatwiej, choć nie dla każdego. Bartosz Kowalski wypowiedział się że lubi, kiedy wykonawca czymś go zaskoczy. Prof. Tadeusz Gadzina zwrócił uwagę na to, że przygotowując się do wykonania utworu, należy poznać okoliczności powstania dzieła, styl czy charakter kompozytora, jego inne utwory, brzmienia, bo to może pomóc.

Nie obyło się bez małej prowokacji;) Bo, czy podejście wierne tekstowi muzycznemu, nie ogranicza rozwoju? Gdyby nie bunt i odejście od sztywnej formy, to może nie powstałby jazz, nie pojawili się impresjoniści, a potem kolejni rewolucjoniści w sztuce? To dało także przyczynek do rozmowy o abstrakcji. Czy każdy może namalować abstrakcyjny obraz? Moim zdaniem nie każdy. Jak powiedziała Edyta, żeby powstała abstrakcja musimy przejść przez realizm, pokonać długą drogę, by dojść do kreski. To trochę jak z wypowiedzią. Elżbieta stara się mówić coraz mniej, ale trafiać jak najcelniej. To także podziwiam i do tego dążę. Świetnie się bawiliśmy, kiedy interpretował kolejne obrazy Edyty i trafiał w swoich porównaniach w intencje autorki. Mówiliśmy o inspiracji przyrodą i o nadawaniu tytułów obrazom, aby mogły naprowadzić odbiorcę w jakiej przestrzeni ma doszukiwać się sensu.
Obrazy Edyty wibrują kolorem, światłem. Są jak makrofotografia. W jednych można zobaczyć zbliżenie na pióra, fragment muszli ślimaka, płatek kwiatu. Dla mnie emanują niezwykle pozytywną, relaksującą energią.

Było muzycznie, malarsko, energetycznie, zabawnie, choć chwilami także poważnie, ale również bardzo wesoło. A na koniec nasze zmysły smaku zostały zaspokojone „Zadzierżystymi flecikami”, czyli wspólnym słodkim dziełem Edyty Dzierż i Elżbiety Gajewskiej.

Spotkanie trwało wyjątkowo długo, bo zaczęliśmy się rozchodzić dopiero około godziny 22:30. Jeszcze ktoś chciał o coś zapytać, jeszcze chwila na wspólne zdjęcie, jeszcze moment na ostatnie rozmowy i wyrażenie żalu, że to ostatnie „Zmysły Sztuki”.

Jeśli nie mogliście być z nami, udostępniamy film – krótką video relację z tego wyjątkowego spotkania

Dziękujemy wszystkim który przyczynili się do tworzenia tego wyjątkowego cyklu spotkań, w szczególności Panu Andrzejowi Grabowskiemu, Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie oraz WSZYSTKIM twórcom, gościom i fanom Zmysłów Sztuki. To była dla nas olbrzymia przyjemność.

Już wkrótce nowe projekty i atrakcje, zostańcie z nami bo będzie się działo :)


18 luty 2016 – 36 Wilanowskie Zmysły Sztuki

Luty 18, 2016

W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji „andART”serdecznie zapraszamy na 36. spotkanie z cyklu „Zmysły Sztuki”, które odbędzie się 18 lutego 2016 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16)

Naszymi gośćmi będą Edyta Dzierż – malarka i performerka oraz prof. dr hab. Elżbieta Gajewska – flecistka, kameralistka, pedagog.
Porozmawiamy m.in.: o roli koloru, światła, formy, materii i przestrzeni w kreowaniu sztuki, o rzeczywistości i abstrakcji, a także o mitologii oraz magicznej mocy fletu.
Jednocześnie dokonamy podsumowania całego cyklu „Zmysły Sztuki”, który zostaje zawieszony z uwagi na zbliżający się remont Oficyny Kuchennej. Przerwę chcemy wykorzystać na znalezienie wsparcia finansowego, które pozwoli nam na kontynuowanie i rozwijanie programu oraz na wydanie publikacji. Pomoc uczestników i sympatyków „Zmysłów Sztuki” w znalezieniu sponsorów jest mile widziana.

36_ZS_plakat

Edyta Dzierż (www.edyta.dzierz.netgaleria.pl) – malarka, performerka
Studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W 2004 r. Dyplom z malarstwa pt. „Pejzaż” w pracowni prof. Mariana Czapli. Aneks z technik ściennych w pracowni prof. E. Tarkowskiego, „Przemienienie Pańskie”, mozaika, realizacja wspólna.
W latach 2000 – 2002 specjalizacja z rzeźby w pracowni prof. Gustawa Zemły.
W latach 2007 – 2008 laureatka nagród i wyróżnień w konkursie „Obraz Sezonu i Rzeźba Sezonu w Warszawie”.
W roku 2007 Finalistka Konkursu im Franciszki Eibisch „Malarstwo” Galerii Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie.

Tworzy autorskie projekty artystyczne, a także działa jako organizator, kurator wystaw/projektów ogólnopolskich promujących sztukę współczesną. Współtworzy PRACOWNIĘ 23 na warszawskiej Pradze, a także Grupy Artystyczne: Osobno, Symfonia oraz interdyscyplinarną Młodzi Sztuką. Znalazła się w Rankingu Rzeczpospolitej „Kompas Młodej Sztuki” w latach 2008 – 2012.

Prof. dr hab. Elżbieta Gajewska – flecistka, kameralistka, pedagog
Studia z wyróżnieniem ukończyła w Akademii muzycznej im. Fr. Chopina w Warszawie w klasie prof. Henryka Bartnikowskiego. Następnie doskonaliła swoje umiejętności jako stypendystka Rządu Francuskiego pod kierunkiem Jean-Pierre Rampala i Alain Marion w Paryżu oraz w Academie Internationale d’Ete w Nicei, następnie u Gezy Nowaka w Pradze.
Celem jej działalności artystycznej stała się gra solowa oraz pedagogika, której naczelnym zadaniem było przeniesienie na grunt polski zasad nowoczesnej szkoły gry fletowej bazującej na prawidłach szkoły francuskiej.
Koncertowała w Polsce i za granicą (większość krajów Europy, Kanada, Brazylia, Japonia, Korea Płd., Tajlandia, Indie, Kuba), występując z recitalami, koncertami z towarzyszeniem orkiestr symfonicznych i kameralnych oraz koncertami muzyki kameralnej. W jej szerokim repertuarze szczególne miejsce zajmuje twórczość kompozytorów polskich, w większości zarejestrowana w nagraniach dla Polskiego Radia oraz na płytach. Wśród pozycji tych znajduje się ponad dwadzieścia utworów jej dedykowanych.
Od 1965 roku jest związana z warszawską uczelnią – początkowo jako studentka PWSM, a następnie – od 1975 roku jako dydaktyk, obecnie – profesor zwyczajny UMFC. Od 1996 roku związana jest także z Keimyung University w Daegu w Korei Południowej początkowo jako „visiting professor”, a następnie profesor w klasie fletu Keimyung Fr.Chopin Academy of Music. Prowadzi również kursy dla flecistów za granicą (Kanada, Korea Płd., Brazylia, Francja, Norwegia, Szwajcaria, Białoruś).
Zaangażowana we wszelkie formy działalności mające na celu opiekę nad prawidłowym rozwojem artystycznym młodzieży, w latach 2000-2009 pełniła funkcję prezesa Stowarzyszenia Flecistów Polskich.
W 2012 roku została uhonorowana przez JM Rektora prof. Stanisława Moryto Medalem „Za zasługi dla UMFC”. W 2013 otrzymała Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego za całokształt dorobku artystycznego i pedagogicznego.


To były wyjątkowe Zmysły Sztuki! Ostatnie w ty roku, 35 spotkanie cyklu.

Grudzień 11, 2015

This slideshow requires JavaScript.

Ciemne wnętrze, szelesty, zapalają się płomyki, jeden,dwa, kolejne… i rozbrzmiewa śpiew. Chór kameralny Endorfina powitał gości 35. spotkania z cyklu Zmysły Sztuki utworem, który w nastroju nawiązał do części prac Andrzeja S. Grabowskiego prezentowanych w Oficynie Kuchennej.

Asamblaże, bo o nich mowa, stały się pretekstem do rozmowy o tradycji portretu trumiennego, wywodzącej się z Egiptu (portrety fajumskie), a bardzo popularnej w XVII i XVIII wieku wśród polskiej szlachty. Najstarszym znanym portretem trumiennym w Polsce jest wizerunek Stefana Batorego z końca XVI wieku. Co ciekawe, ten gatunek portretu sarmackiego nie ma swojego odpowiednika w kulturze innych państw europejskich. Andrzej S. Grabowski pokazał na spotkaniu, że jest nie tylko kuratorem Zmysłów Sztuki, nie tylko twórcą mocnych kolorystycznie prac malarskich, czy zmuszających do refleksji, pełnych odniesień do współczesnego świata, portretów trumiennych, nie tylko kreatorem recycled art (jako przykład może posłużyć laptop na kominku), ale także twórcą grafik, fotografii, logotypów, plakatów, broszur, katalogów, reklam… Pokazał, że zajmuje się edukacją artystyczną, odkrywa młode talenty, opiekuje się uzdolnionymi amatorami (kurator Królewskiej Akademii Sztuki), ale również wymyśla, organizuje i prowadzi plenery i wydarzenia malarskie (Malować każdy może). Pisze scenariusze i reżyseruje artystyczne filmy („Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś”, „Kalendarze Wilanowskie”). Zajmował się scenografią, choreografią, teatrem, poezją, tańcem… Na issuu.com zamieściliśmy prezentację, którą częściowo pokazaliśmy na spotkaniu (link do prezentacji), w której można przeczytać o większości projektów oraz, korzystając z linków, obejrzeć filmy, o których była mowa.

   Jak napisała do nas po spotkaniu Sylwia Lorenc (która także była naszym gościem na 29. Zmysłach Sztuki): „Dla mnie bardzo ciekawe i w pewnym sensie odkrywcze było to, że to co tworzymy czy odtwarzamy nie musi podobać się wszystkim. Niby człowiek o tym wie, ale ciągle się szarpie, szuka a tak naprawdę chodzi o nasze postrzeganie – bo niby zewnętrzne, słyszalne, widzialne – ale tak naprawdę głęboko wewnętrzne. Gdzieś tam oddajemy innym naszą duszę, coś co nas wyróżnia, coś co czujemy w dany sposób indywidualnie i niepowtarzalnie.”
W pewnym stopniu, przez tą wielość i różnorodność aktywności twórczej, Andrzej S. Grabowski zdominował spotkanie. Można go trochę usprawiedliwić tym, że było to podwójny jubileusz – 35. Zmysły Sztuki i jednocześnie jego urodziny (oczywiście wybrzmiało gromkie „Sto lat!”). W tym dniu wypadało także Święto Dziękczynienia, dlatego też padło wiele podziękowań dla publiczności, która tak licznie przybywa od pięciu już lat oraz dla twórców, których gościliśmy dotychczas na Zmysłach Sztuki. Na jubileuszowym spotkaniu pojawił się Grzegorz Śmigielski – bohater pierwszego spotkania, które odbyło się 4 listopada 2010 roku. Byli również uczestnicy ostatniego, 34. spotkania, Kasia Duda i Marek Ruff. Ucieszyła nas niezmiernie obecność prof. Mariana Nowińskiego (3. Zmysły Sztuki), Franciszka Maśluszczaka (9. ZS), prof. Tadeusza Gadziny (32. ZS), Bartosza Kowalskiego (30. ZS), Tomka Opałki (24. ZS), Jolanty Marcolli (21. ZS), Ani Polarusz i Kasi Kochańskiej (16. ZS).

Co ciekawe, po raz pierwszy gościliśmy na Zmysłach Sztuki dyrygenta. Andrzej S. Kiełbowicz, zwany Sławkiem, choć na pierwsze imię ma Andrzej, to jakoś drugie bardziej się przyjęło, nie miał łatwo w tym natłoku informacji i wydarzeń. Trzeba jednak przyznać, że te chwile, w których Sławek dochodził do głosu wybrzmiewały bardzo mocno, bo to istny wulkan energii. Kiedy mówi, to tak jakby dyrygował, tak wiele w nim ekspresji.

   Obu naszych gości łączy nie tylko pierwsze imię i inicjał drugiego, ale także opieka artystyczna nad uzdolnionymi amatorami, odkrywanie talentów i rozwijanie pasji, czy to śpiewu, czy malarstwa.

Sławek jest także kolejnym przykładem na to, jak ważną rolę odgrywa dom i artystyczne otoczenie. W jego przypadku mama, przemiła i ciepła osoba (była z nami na spotkaniu), miała ogromny wpływ na jego edukację twórczą i rozwój muzyczny. Natomiast u Andrzeja Grabowskiego nie tylko jego Tata, Julian Grabowski, zaraził go malarską pasją i edukacyjnym zacięciem, ale także inni członkowie rodziny Grabowskich, którzy tworzyli i działali na uczelniach artystycznych, czy to we Lwowie, czy Krakowie, chyba przekazali mu specjalny gen.
Tak jak w przypadku muzyków czy śpiewaków, których gościliśmy na Zmysłach Sztuki, ważnym wątkiem związanym z kierowaniem orkiestrą czy chórem, był niezmienny dylemat – czy jest to twórcze, czy odtwórcze działanie? Na ile może sobie pozwolić dyrygent, interpretując utwór? Zawsze ciekawiło mnie, czy batuta jest nieodłącznym atrybutem dyrygenta. Okazuje się, że nie. Można dyrygować całym ciałem, ale także można dawać sygnały samym wzrokiem, nieznacznym ruchem palców. Np. w czasie wykonywania przez Chór kameralny Endorfina pierwszego utworu było tak ciemno, że właściwie niewiele było widać z ruchów Sławka, a jednak chór sobie znakomicie poradził. W trakcie spotkania Sławek sprawił, że wszyscy wykonaliśmy pewien, nieskomplikowany utwór, posłusznie poddając się jego kierownictwu. Było przy tym trochę zabawy i śmiechu.

Chór zaprezentował bardzo różny repertuar – od pieśni renesansowych, przez współczesne polskie utwory, ale także angielskie, takie jak „Every Breath You Take” z repertuaru The Police, i na specjalne życzenie Andrzeja utwory The Beatles. A tak oto członkowie chóru skomentowali spotkanie (wpis na FB): „Drogi Mistrzu Andrzeju Grabowski! Mistrzu pędzla i gawędy! Luminarzu sztuk rozmaitych! My – Chór kameralny „Endorfina” – byliśmy zaszczyceni tym, że mogliśmy w Twoim towarzystwie uwalniać Zmysły Sztuki oraz Endorfiny. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy i zjedliśmy wiele ciekawych ciastek. A podniebienia spłukaliśmy szlachetnym nektarem. Zaś możliwość celebracji przy okazji Twoich urodzin, to już czysta, żywa i nieskrępowana przyjemność. Pozostajemy w uniżeniu – Endorfiniści.”
Niesamowitym wydarzeniem była prezentacja gry na pile. Sławek nie tylko zagrał melodię, która nie przypominała fragmentu ścieżki muzycznej do filmu grozy, ale także udzielił krótkiej lekcji Sylwii Lorenc. Zdradzę Wam, że po tej próbie okiełznania piły i smyczka, Sylwia – znakomita flecistka – nachyliła się do swojego męża, Mariusza, i powiedziała: „Kupisz mi piłę? Kupisz? Będę grała!”. A później Kasia Duda – wspaniała skrzypaczka – powiedziała, że też chciałaby popróbować gry na pile, bo to fascynujący instrument. Ciekawe, czy ktoś jeszcze skusi się i spróbuje tej trudnej sztuki?

Czas mijał niepostrzeżenie… Był poncz, znakomity tokaj, numerowane ciastko „Niespodziewanka” (osoba, która wylosowała ciastko nr 11 wygrała jedną z prac Andrzeja), życzenia pisane wierszem autorstwa Ewy Bukszy (przeczytane przez autorkę), kwiaty, obrazy (na zdjęciu uwieczniony od Kasi Nowakowskiej), książki, farby Golden od p. Tadeusza Sawickiego (maluje.pl)…
35. spotkanie to było wielkie święto nie tylko dla Andrzeja S. Grabowskiego, ale także dla pasjonatów Zmysłów Sztuki.
Za to, że od pięciu lat możemy realizować tak fantastyczny projekt, chcemy podziękować Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Arkadiuszowi Bachanowi z firmy PerAarsleff Polska, Tadeuszowi i Arturowi Sawickiemu z firmy Savel (www.maluje.pl), Monice Kalecie i Jarkowi Uścińskiemu z Oficyny Kuchennej, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni.
Więcej zdjęć ze spotkania można zobaczyć na naszym fanpage’u na FB: https://www.facebook.com/zmyslysztuki/.
Kolejne Zmysły Sztuki dopiero w lutym 2016 roku. Koniecznie śledźcie nasze wpisy aby nie przegapić zwiastuna ;)


Zbliżają się 35 Wilanowskie „Zmysły Sztuki”

Listopad 25, 2015

zaproszenie_35W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji „andART” serdecznie zapraszam na 35. jubileuszowe spotkanie z cyklu „Zmysły Sztuki”, które odbędzie się 26 listopada 2015 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).

Naszymi gośćmi będą Andrzej S. Grabowski, który zajmuje się malarstwem sztalugowym, ściennym, scenografią, fotografią, filmem artystycznym, grafiką komputerową i edukacją artystyczną, kurator i pomysłodawca wielu wydarzeń artystycznych, Andrzej Sławomir Kiełbowicz – muzyk, dyrygent, jeden z nielicznych w Polsce wirtuozów gry na pile, oraz chór kameralny Endorfina.

Porozmawiamy m.in. o tworzeniu konceptualnym, o pewnym rodzaju malarstwa, wywodzącym się z Egiptu, ale wyjątkowo silnie związanym z kulturą sarmacką i dziejami Rzeczypospolitej, o edukacji artystycznej, o miłości do muzyki i o sztuce kierowania orkiestrą czy chórem. Będziemy mieć okazję do posłuchania gry na pile…

Przypominamy, że wstęp na spotkania z cyklu „Zmysły Sztuki” jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Spotkanie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.

Tradycyjnie, poniżej kilka słów o naszych gościach:

Andrzej Sławomir Kiełbowicz – Absolwent warszawskiej Akademii Muzycznej, w której studiował na wydziale wokalnym i instrumentalnym. Tamże ukończył mistrzowską klasę dyrygentury u prof. Henryka Czyża. Dyrygował m.in. chórem mieszanym Towarzystwa Śpiewaczego Lutnia, Warszawskim Chórem Międzyuczelnianym, zespołem wokalnym Ars Antiqua. Był kierownikiem muzycznym Zespołu Pieśni i Tańca Mazowsze. Kierował muzyczną stroną przedstawień w Operze Śląskiej w Bytomiu oraz Państwowej Operze i Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku, w której przez trzy sezony był dyrektorem artystycznym. W chwilach wolnych od dyrygowania gra na pile, z której wydobywa znacznie więcej niż tylko dźwięki stanowiące tło akustyczne do opowieści o duchach. Jest jednym z nielicznych w Polsce wirtuozów tego instrumentu. Kiedy nie muzykuje, poświęca się fotografii.

Chór kameralny Endorfina (www.endorfinachor.pl) powstał w 2011 roku z czystej miłości do muzyki, jako emanacja potrzeby wspólnego śpiewania. Członkowie Endorfiny mają za sobą wieloletnie epizody związane z chórami Towarzystwa Śpiewaczego Lutnia im. Piotra Maszyńskiego. Po kilkunastu latach, dzięki zaangażowaniu serwisów społecznościowych i odkurzeniu notesów z telefonami, do wokalnie aktywnych rudymentów chóru żeńskiego starej Lutni udało się dokooptować kilku panów, co dało początek chórowi kameralnemu Endorfina. Do współpracy udało się pozyskać dyrygenta Andrzeja Sławomira Kiełbowicza.

Andrzej S. Grabowski – zajmuje się malarstwem sztalugowym, ściennym, scenografią, fotografią, filmem artystycznym, grafiką komputerową, edukacją artystyczną. Jest kuratorem i pomysłodawcą wielu wydarzeń artystycznych polskich i międzynarodowych. Jest wiceprezesem Fundacji artystyczno-edukacyjnej andART.
Absolwent Państwowego Liceum Technik Plastycznych w Tarnowie, następnie Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni prof. Jonasza Sterna (dyplom w 1976 r.), a także Podyplomowego Studium Scenografii oraz Hunter College, Graphic Design & Photography, NY, USA (1995 r.).


Zaproszenie na 34 spotkanie „Zmysły Sztuki”

Październik 15, 2015

zaproszenie_34W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji „andART” serdecznie zapraszam na 34. spotkanie z cyklu „Zmysły Sztuki”, które odbędzie się 22 października 2015 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).

Gośćmi będą Marek Ruff  oraz Katarzyna Duda

Marek Ruff – absolwent Akademii Sztuk Pięknych Warszawie; dyplom na Wydziale Malarstwa w 1987r. u prof. J. Sienickiego. Współtwórca międzynarodowej grupy artystycznej „Decentryzm” stworzonej na podstawie manifestu Adama Wiśniewskiego – Snerga pt. „Moja koncepcja decentryzmu”. Autor pierwszych prac stworzonych na podstawie w/w Manifestu pokazanych w ramach dyplomu na warszawskiej ASP w 1987r. Pierwsza wystawa grupy zatytułowana „Dialog z niewidzialnym” – Instytut Polski w Paryżu w 1997r. Współorganizator oraz uczestnik wielu międzynarodowych wystaw związanych z ideą „Decentryzmu”.
Katarzyna Duda należy do najwybitniejszych osobowości artystycznych w Polsce.Krytycy podkreślają wspaniałe połączenie kunsztu muzycznego z olbrzymim temperamentem scenicznym oraz wirtuozerii z wielką wrażliwością muzyczną. Wystąpiła z recitalami i koncertami w tak prestiżowych salach jak Lincoln Center i Carnegie Hall w Nowym Jorku, Concertgebouw w Amsterdamie, w Filharmonii Narodowej w Warszawie, Kawai Omotesando Hall w Tokio, w Sali Rossiniego w Padwie. Studiowała u Maestro Tibora Vargi w Akademii Muzycznej w Sion w Szwajcarii. Koncertowała i nagrywała z renomowanymi orkiestrami takimi jak Orchestre de Chambre de Lausanne, Orquesta Sinfonica de Veracruz, NOSPR, European Union Chamber Orchestra, Orkiestra Kameralna Amadeus w Poznaniu, Orkiestra Filharmonii w Hradec Kralove, Polska Orkiestra Radiowa, Orkiestra Filharmonii Lwowskiej, Orkiestra Muzyki Nowej, Capella Sankt Petersburg, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej, Janáček Chamber Orchestra, Neue Ruhr Kammerphilharmonie, Orquesta Sinfonica del Estado de Mexico, Śląska Orkiestra Kameralna pod batutą takich dyrygentów jak m. in.: Enrique Batiz, Jesus Lopez-Cobos, Agnieszka Duczmal, Lavard Skou Larsen, Józef Wiłkomirski, Jorge Mester, Szymon Bywalec, Monika Wolińska, Łukasz Borowicz, Michał Klauza. Występowała wspólnie m. in. z Kwartetem Camerata, Konstantym Andrzejem Kulką, Waldemarem Malickim, Ryszardem Groblewskim, Michałem Urbaniakiem, Janem Staniendą, Piotrem Pławnerem, Krzesimirem Dębskim, Katarzyną Budnik-Gałązką, Januszem Wawrowskim, Marcinem Zdunikiem, Markiem Brachą, Mariuszem Patyrą, Jakubem Jakowiczem.

<p style=”text-align:justify”>Porozmawiamy m.in. o filozofii „decentryzmu” – międzynarodowego kierunku artystycznego, o sztuce tworzenia koncertów skrzypcowych oraz o relacji między barwą dźwięku i barwą obrazu. Zostaniemy poczęstowani autorskim ciastkiem, którego nazwę oczywiście zdradzimy dopiero na spotkaniu ;) Słodką niespodziankę smakowo skomponuje i wykona mistrz cukierniczy z Oficyny Kuchennej.


33 spotkanie z cyklu „Zmysły Sztuki” juz za nami…

Wrzesień 21, 2015

PraceCo jeszcze gwarantuje spotkanie na wysokim poziomie? Społeczność zbudowana wokół wydarzenia, bo wówczas osoby, które uczestniczą w spotkaniu są rzeczywiście zainteresowane, czujne, aktywne i czerpią z możliwości bezpośredniego obcowania z twórczymi ludźmi.

Na każdym spotkaniu z cyklu „Zmysły Sztuki” można dowiedzieć się czegoś nowego, odkryć nieznane obszary, obudzić lub rozbudzić w sobie zainteresowania, pasje, a przede wszystkim zrozumieć skąd twórcy czerpią inspirację, jak wygląda ich warsztat twórczy, co łączy czasem zupełnie różne dziedziny sztuki, jak twórcy odnajdują się w świecie komercji.

Nasi goście – Anna Halarewicz i Janusz Tylman – wydają się być tak różni, a jednak nie znalazło się wiele podobieństw, zaczynając od bardzo sympatycznej strefy życia, czyli kotów. Kot Ani – Absynt – ma swój udział w jej twórczości, bo towarzyszy jej często w akcie tworzenia. A to przejdzie przez płótno, a to strąci coś ogonem. Kotka Janusza – Luteńka – cierpliwie słucha, kiedy Janusz ćwiczy albo pisze muzykę, a niektóre utwory lubi bardziej niż inne, co okazuje w sposób czytelny dla Janusza.

Skoro o muzyce mowa, to zupełnie zrozumiałe i naturalne jest, że towarzyszy Januszowi. Pianista musi codziennie ćwiczyć, grać czasem nudne wprawki, gamy, pasaże itp. (ciekawe, co Luteńka na to?), bo przerwy w grze powodują pogorszenie techniki. Ogromną pasją Janusza jest żeglowanie, więc zadbał o to, by na jachcie znalazł się instrument. Kiedy opowiadał o grze na jeziorach, wyobraziłam sobie, jak miły może być wieczór na przystani, kiedy po wodzie niesie się muzyka…

Muzyka także stale towarzyszy Ani Halarewicz, ale co ciekawe, kiedy tworzy akwarele, słucha wiadomości. Wówczas inspiruje ją słowo, batalie polityczne, dyskusje społeczne, reportaże, jak np. o Czarnobylu, co znalazło odzwierciedlenie np. w „radioaktywnej” pracy prezentowanej w Oficynie Kuchennej. Wielką i trwającą od kilku już lat inspiracją jest pokaz mody Alexandra McQueena z 2009 roku. Wybiegiem dla modelek było wówczas wysypisko śmieci – połączenie piękna z brudem, nowego z odpadkami, zniszczeniem, przemijaniem… post apokalipsa. Anię fascynuje i intryguje „ładność”, uśmiech na pokaz. Z jednej strony kobiety, które tworzy na płótnie czy na ilustracjach są zjawiskowo piękne, tajemnicze, o magnetycznym spojrzeniu – trochę takie jak ich autorka, a jednocześnie mają w sobie ogrom smutku. Na obrazach postaci są niezwykle precyzyjne, kreska przywodzi na myśl grafikę, z której Ania się wywodzi, czy idąc dalej w skojarzeniu – geometrię, matematykę, co może wynikać ze związku Ani z naukami ścisłymi.

I tu pojawia się temat matematyki. Jak mówi Janusz Tylman, matematyka nadaje muzyce porządek przebiegu, bez niej powstałby chaos. Istnieją oczywiście tacy, którzy nie przestrzegają żadnej formy, stawiają sobie za cel łamanie zasad. Czy wiecie, co oznacza preparowanie fortepianu czy preparowanie dźwięku? Kto był na spotkaniu, ten wie ;) A widzieliście zapis nutowy bez nut, ale za to z odnośnikami do przypisów, gdzie znajduje się instrukcja, jak grać?
Powstało tak dużo utworów muzycznych, że współczesny kompozytor musi mieć ogromną wiedzę, żeby nawet mimowolnie nie popełnić plagiatu. Nie chodzi nawet o same dźwięki, ale o melodię, rytm, harmonię. W Polsce prawo autorskie nie jest aż tak restrykcyjne jak np. w USA, ale i tak trzeba się pilnować, sprawdzać, pytać innych, czy nie słyszą w tym, co skomponowaliśmy czegoś, co już wcześniej powstało. Janusz przytoczył słowa Witolda Lutosławskiego, który mówił, że dobry kompozytor dużo wyrzuca do kosza. Im więcej wyrzuca, tym lepszym jest kompozytorem.
Ania Halarewicz też dużo wyrzuca. Urządza nawet rytualne darcie papieru, a płótna zamalowuje. I to, co w muzyce można nazwać preparowaniem dźwięków, czyli np. wydobywanie dźwięków z fortepianu poprzez uderzanie dziwnymi przedmiotami w struny, u Ani objawia się poszukiwaniem nowych narzędzi malarskich. Ania mówi o sobie, że jest „międzytechnikalna”, łączy, miesza, a narzędzie wychodzi po drodze, czy jest to patyk, zaostrzona końcówka pędzla, skarpetka, a nawet tusz i piórko nietypowo wykorzystywane w malarstwie. Lubi zaskakiwać samą siebie podczas pracy. Z Anią rozmawialiśmy o linii/kresce w rysunku i o plamie w malarstwie. Także o tym, co zrobić, aby obraz nie był ilustracją, a ilustracja obrazem.

Nasi goście dyskutowali o sztuce na zamówienie i wolności także w takiej pracy, w której ktoś czegoś oczekuje od twórcy.

Janusz mówił o różnicach w muzyce teatralnej, gdzie ogranicza nas czas i miejsce oraz o muzyce filmowej, której nagranie odbywa się w studiu, w tworzeniu której można użyć różne narzędzia, wykorzystać wielką orkiestrę.
Inaczej pisze się muzykę dla siebie, wówczas ma się pełną dowolność. Jeszcze inaczej jest, kiedy można improwizować, jak np. ilustrując muzycznie na żywo film czy sztukę, tak jak to robi Janusz, grając rolę tapera w spektaklu „Polityka” w Teatrze 6. piętro.
A tworzenie na żywo, jak na przykład pisanie piosenki na antenie programu radiowego? To musi być wyzwanie.
Jak dużo trzeba wiedzieć o muzyce, jak wiele utworów znać, aby być oryginalnym, nie popełnić plagiatu czy to czyjegoś utworu, czy nawet swojego dzieła?
Osobnym tematem było tworzenie w głowie – czy to obrazu, czy muzyki, a także malowanie bez patrzenia na kartkę, czy granie bez patrzenia na klawisze. Jedno z pytań dotyczyło umiejętności rozstawania się z obrazem, czy z ilustracją. Ania powiedziała, że trzeba się tego nauczyć. Nie ze wszystkimi pracami chce się rozstawać, zdarzyło się, że odmówiła sprzedaży. Są takie przełomowe obrazy, które chowa. Ale kiedy znika seria (a pracuje w krótkich cyklach), to motywuje ją to do malowania kolejnej. Na szczęście ma kontakt ze sprzedanymi obrazami, a akwarele skanuje i kiedy ma taką potrzebę, to może na nie popatrzeć.

Na 33. spotkaniu z cyklu „Zmysły Sztuki” okazało się także, że Janusz Tylman ma ogromny gawędziarski talent, że nie tylko gra z lekkością, ale także swobodnie i pięknie mówi. Było dynamicznie, muzycznie, śpiewnie, śmiesznie i wzruszająco, a także trochę tajemniczo, bo Ania Halarewicz jest oszczędna w słowach, ale przecież za nią mówią jej obrazy.

22 października br. czeka nas kolejne interesujące spotkanie, które mamy nadzieję, także poruszy, pobudzi do dyskusji, do refleksji, dostarczy emocji.


Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 31 obserwujących.